tf - Świdnik - wysokich lotów

wtorek, 24 kwiecień 2018 14:58

Mistrz Polski ze Świdnika

Tomaszów Mazowiecki był gospodarzem XIX Indywidualnych Mistrzostw Polski w Kręglach Klasycznych Osób Niewidomych i Słabowidzących. W zmaganiach wzięła udział krajowa czołówka, w tym Grzegorz Kanikuła ze Świdnika. Reprezentant Hetmana Lublin stanął na najwyższym stopniu podium.

Zawody podzielone były na fazę eliminacyjną i finałową. Obie zaliczane są do wyniku końcowego. Kanikuła lepiej rzucał w eliminacjach, uzyskując wynik na poziomie 713 punktów. W drugiej części zmagań dołożył do swojego dorobku 668 punktów i z wynikiem 1381 „oczek” wyprzedził drugiego w klasyfikacji Daniela Jarząba z Tęczy Poznań  (1377 pkt.).

- Przewaga nad rywalem nie była duża - mówi Grzegorz Kanikuła. - W mistrzostwach walczyłem nie tylko z przeciwnikami, ale także z silną alergią Cieszę się ze złota i już myślę o czerwcowych mistrzostwach Europy, które odbędą się w Rumunii.

Przed rokiem, podczas czempionatu Starego Kontynentu świdniczanin wywalczył srebro indywidualnie oraz złoto w drużynie.

wtorek, 24 kwiecień 2018 10:58

Stopień za setką

Jeden z najlepszych świdnickich biegaczy, Cezary Bednarz pokonał w niedzielę Orlen Warsaw Maraton. W stolicy poszło mu nieźle, zameldował się na mecie jako 101. Z morderczym dystansem uporało się blisko 4,5 tys. zawodników. Najszybszy był Kenijczyk Ezekiel Omullo, który pobiegł w czasie 2 godz. 11 min. i 17 sek.

Świdniczanin był wolniejszy od zwycięzcy o niespełna 41 minut. Osiągnięty wynik jest nowym rekordem życiowym Bednarza, poprawionym o około 30 sekund. Sportowiec, po przekroczeniu mety, czuł jednak niedosyt. Jego celem było złamanie bariery 2 godz. i 50 min.

- Mniej więcej do połowy dystansu wszystko szło po mojej myśli - mówi Cezary Bednarz. - Później zaczęło mocno wiać i pojawiły się problemy. Do tego, ze względu na wyczerpanie, nie mogłem jeść i pić, a w samej końcówce dopadły mnie skurcze. Poniosłem wysoką cenę za mocny, może zbyt ambitny początek biegu.

Wśród kobiet triumfowała Nasstassia Ivanova z Białorusi (2;28,03).

poniedziałek, 23 kwiecień 2018 10:41

Walczą o finał (foto)

Po dwóch meczach play-off pomiędzy Avią Świdnik i LKSP Politechniką Lublin stan rywalizacji (toczy się do trzech wygranych) wynosi 1:1. Żółto – niebiescy byli górą w pierwszym wyjazdowym spotkaniu, wygrywając 3:2. Dzień później ulegli gospodarzom, 1:3, ale i tak wrócili do domów z podniesionymi głowami. Po ich stronie bowiem będzie atut własnego boiska. Jeśli dwukrotnie z niego skorzystają awansują do finału.

Dla podopiecznych Sławomira Czarneckiego planem minimum było przywiezienie ze stolicy województwa choćby jednego zwycięstwa. Dzięki temu mogą zakończyć rywalizację w Świdniku, gdzie w tym sezonie nie zaznali goryczy porażki. Cel udało im się zrealizować już w pierwszym podejściu. Łatwo nie było, do wyłonienia zwycięzcy potrzebny był bowiem tie – break. W nim więcej zimnej krwi zachowali żółto – niebiescy.

- Gospodarze postawili nam bardzo trudne warunki - podsumował pierwszy mecz derbowy Sławomir Czarnecki, trener Avii. - Dużo pomogli nam dziś zmiennicy. To pokazuje, że mamy szeroką ławkę. Pojedynek stał na dobrym poziomie, mógł się podobać kibicom. Zrobiliśmy mały krok w stronę awansu.

Dzień później odbyło się starcie numer dwa. Znów lepiej zaczęli je siatkarze LKPS, którzy wygrali premierową odsłonę. Kolejna padła jednak łupem gości ze Świdnika i wydawało się, że to oni będą nadawać ton wydarzeniom na boisku. Tym bardziej, że na wyciągnięcie ręki mieli zwycięstwo w trzeciej odsłonie gry. Avia prowadziła już 24:22, ale zepsuła kilka piłek setowych i pozwoliła się przegonić. To wyraźnie podcięło skrzydła trzeciemu zespołowi sezonu zasadniczego. Czwarta partia była dla gospodarzy tylko formalnością. Ekipa Macieja Kołodziejczyka dokończyła dzieła i wygrała 3:1.

- Mecz trzymał w napięciu - ocenił drugi pojedynek Maciej Kołodziejczyk, szkoleniowiec LKPS Politechnika. - Tym razem to my utrzymaliśmy nerwy na wodzy i możemy cieszyć się z wygranej. Avia pokazała bardzo dobrą siatkówkę. W Świdniku będziemy musieli wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, jeśli myślimy o korzystnym rezultacie.

LKPS Politechnika Lublin – MKS Avia Świdnik 2:3 (25:18, 19:25, 22:25, 25:23, 11:15)

Avia: Pigłowski, Kurek, Guz, Żywno, Machowicz, Baranowski, Bonisławski (libero) oraz Misztal, Kasiura, Czarnecki

LKPS Politechnika Lublin – MKS Avia Świdnik 3:1 (25:19, 18:25, 27:25, 25:19)

Avia: Pigłowski, Kurek, Guz, Żywno, Machowicz, Baranowski, Bonisławski (libero) oraz Misztal, Kasiura, Czarnecki, Kępka, Gajosz

poniedziałek, 23 kwiecień 2018 08:55

Pokonali Wisłę (foto)

Starcie w Sandomierzu było typowym meczem walki, z niewielką ilością okazji strzeleckich dla obu zespołów. Skuteczniejsi w tym pojedynku okazali się jednak piłkarze Avii.

Żółto – niebiescy dobrze rozpoczęli spotkanie z Wisłą, bo w 10 min. gry do siatki gospodarzy trafił Wojciech Białek. Snajper wykorzystał dośrodkowanie Adama Nowaka i głową skierował piłkę do bramki. Miejscowi próbowali zaskoczyć defensywę Avii głównie po stałych fragmentach. Nawet z autu wrzucali futbolówkę w szesnastkę swoich przeciwników. Kilka razy zrobiło się przez to gorąca pod bramką Piotra Piotrowskiego. Młody bramkarz dumy lotniczego miasta nie dał się jednak zaskoczyć i na przerwę goście schodzili ze skromną zaliczką.

Druga połowa była kopią premierowej odsłony. Sandomierzanie szukali gola po dośrodkowaniach z rzutów rożnych, wolnych i wznowień z autu. Dwa razy mogło im to się udać, ale Piotrowski, czwarty mecz z rzędu, zachował czyste konto. W 90 min. rywali dobił Damian Szpak. Napastnik Avii otrzymał podanie od Sebastiana Orzędowskiego i z zimną krwią posłał piłkę pod nogami Stanisława Wierzgacza.

Już w środę Wojciech Białek i spółka rozegrają kolejny mecz o punkty. Do Świdnika przyjedzie Chełmianka Chełm, która razem z Resovią i Motorem Lublin przewodzi stawce. Spotkanie rozpocznie się o godz. 17.00, na stadionie miejskim przy ul. Sportowej 2. W siedzibie klubu już dziś można odebrać bezpłatne bilety, upoważniające do wstępu. Derby traktowane są bowiem jako impreza masowa podwyższonego ryzyka.

Wisła Sandomierz – MKS Avia Świdnik 0:2 (0:1)

Białek (10’), Szpak (90’)

Avia: Piotrowski, Drelich, Kołodziej, Barański, Lusiusz, Głaz (Mazurek 89’), Orzędowski, Morczek, Nowak (Wołos 62’), Białek (Prędota 67’), Szpak

żółta kartka: Drelich

sędzia: Michał Gurgul (Kraków)

widzów: 300

piątek, 20 kwiecień 2018 15:25

„Biały” w klubie stu

Gol, strzelony w 46 minucie meczu z Wiślanami Jaśkowice był setnym trafieniem Wojciecha Białka w barwach Avii. Napastnik żółto – niebieskich, z kilkoma przerwami, występuje w Świdniku pięć i pół sezonu, i jak mówi, nie spieszy mu się na piłkarską emeryturę. Trudno się dziwić. Popularny „Biały” to jeden z najskuteczniejszych snajperów na trzecioligowym froncie i postrach wielu formacji defensywnych.

* Co się czuje po strzeleniu stu goli dla jednego zespołu?

Na pewno dumę i radość. Lista zawodników, którzy zdobyli tyle bramek dla klubu jest krótka. Dla mnie liczy się też to, że pomagam drużynie w osiąganiu zwycięstw.

* Wojtek Białek jest im starszy tym lepszy?

Pesel powoli robi swoje (śmiech), ale nadal nie brakuje mi motywacji do trenowania i grania. Czuję się dobrze. Zdrowie dopisuje, więc nie myślę o zakończeniu przygody z piłką. Nie chcę mówić, czy zawieszę buty na kołku za rok, dwa czy pięć lat. Życie piłkarza jest zbyt nieprzewidywalne.

* W karierze grałeś w wielu klubach w Polsce. Avia jest tym najważniejszym?

Z sentymentem wspominam czasy gry w drugiej i pierwszej lidze, odpowiednio w Stali Stalowa Wola i Motorze Lublin. To było dla mnie duże przeżycie. W Świdniku jestem jednak najdłużej i czuję się tu jak w domu. Kibice darzą mnie sympatią, podobnie jest z kolegami z boiska. Mam nadzieję, że dam jeszcze trochę radości wszystkim ludziom związanym z Avią.

* Przez pięć i pół sezonu występowałeś z różnymi zawodnikami żółto – niebieskich. Są tacy, których wspominasz szczególnie?

Do głowy przychodzą mi dwa nazwiska. To Paweł Pranagal i Bartek Mazurek. Pierwszy miał niesamowitą osobowość, świetnie sprawdzał się w roli kapitana. Drugiego porównałbym do gladiatora (śmiech), u boku którego dużo łatwiej gra się napastnikowi.

* W trzech wiosennych meczach strzeliłeś pięć goli. Walka o koronę króla strzelców wydaje się być całkiem realna.

Lider klasyfikacji (Przemysław Banaszak z Chełmianki dop. red.) ma na swoim koncie 13 bramek, czyli tylko 3 więcej niż ja. To strata do odrobienia. Już raz w tym roku udało mi się popisać hat-trickiem, a ostatnio dubletem.

* Przypadła Ci rola kapitana zespołu. Jak się w niej odnajdujesz?

Nie zapominajmy, że pierwszym kapitanem jest Sebastian Orzędowski. Zastępuję go wtedy, gdy jest nieobecny na boisku. Nie czuję specjalnie większej presji z tego powodu.

* Zgodzisz się z opinią, że Avia ma jeden z najlepszych ataków w lidze?

Też tak uważam. Mamy naprawdę dużą siłę ognia. Zimą dołączyli do nas Piotrek Prędota i Damian Szpak, których nie trzeba specjalnie reklamować. Trener nieco inaczej ustawił zespół, przesuwając mnie na skrzydło. Zdarzało mi się już kiedyś grać w pomocy. Nie mam z tym problemu.

* Avia Świdnik jest ostatnim klubem Wojtka Białka?

Nie mówię nie, nie mówię tak. Aktualnie nie zastanawiam się nad tym. W Świdniku czuję się dobrze, mam ważny kontrakt. Zawsze jednak może się pojawić oferta z gatunku tych nie do odrzucenia.

piątek, 20 kwiecień 2018 13:30

Derby w półfinale

Po wyeliminowaniu KKS Kozienice siatkarze Avii trafili na LKPS Politechnikę Lublin. W weekend rozpoczną z nimi walkę o finał play-off. Pierwsze dwa mecze zostaną rozegrane w stolicy województwa.

Do dalszego etapu awansuje ten, kto zwycięży trzy razy. Lublinianie są w nieco lepszej sytuacji, bo po ich stronie jest atut własnego boiska. „Wystarczy”, że wygrają wszystkie starcia przed własną publicznością. To możliwe, bo podopieczni Maćka Kołodziejczyka, zarówno w sezonie regularnym, jak i w play-off odnieśli komplet domowych wygranych. Świdniczan pokonali po pięciosetowym boju.

- To z pewnością będą inne mecze niż te w sezonie zasadniczym - mówi Piotr Maj, drugi trener Avii. - Obu zespołom zależy na awansie, więc zrobią wszystko, by tego dokonać. LKPS, jeśli chce nas wyeliminować, będzie musiał wznieść się na wyżyny swoich umiejętności. Czujemy, że jesteśmy w dobrej formie, co zresztą widać na treningach. Po naszej stronie jest doświadczenie i szeroka ławka rezerwowych. Kluczem do zwycięstwa może być powstrzymanie Pawła Rejowskiego, na którym głównie opiera się gra lublinian. Musimy też przysporzyć rywalom problemy naszą zagrywką. Żeby znaleźć się w finale trzeba, przynajmniej raz, wygrać na boisku Politechniki.

Zarówno sobotni jak i niedzielny mecz rozpocznie się o godz. 19.00, w hali sportowej Politechniki Lubelskiej (ul. Nadbystrzycka 36B). Wstęp wolny.

piątek, 20 kwiecień 2018 11:38

Przyczyną prędkość?

Trzy pojazdy zderzyły się wczoraj po południu na ekspresówce. Na szczęście żadnemu z podróżujących autami nic poważnego się nie stało.

Do sytuacji doszło po godz. 15.00, w pobliżu węzła Świdnik. Na miejsce udały się służby ratunkowe.

- Prawdopodobną przyczyną wypadku było niedostosowanie prędkości do warunków panujących na drodze - mówi Paweł Leśny ze świdnickiej policji.

Wszyscy uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi.

czwartek, 19 kwiecień 2018 09:06

Punkt z Tarnowa

Po czterech, tegorocznych spotkaniach w lidze Avia ma na swoim koncie trzy zwycięstwa i remis. Wczoraj podzieliła się punktami z Unią Tarnów.

Mecz nie należał do gatunku tych, które chcielibyśmy obejrzeć z odtworzenia. Gospodarze skupili się głównie na bronieniu dostępu do własnej bramki, świdniczanie, szczególnie po zmianie stron, bili głową w szczelny mur defensywy tarnowian. Żółto – niebiescy, w przekroju całego spotkania byli stroną dominującą, ale za to nie przyznaje się trzech „oczek”. Sebastian Orzedowski i jego koledzy muszą się zadowolić jednym punktem i skupić na kolejnym przeciwniku. Już w sobotę pojadą do Sandomierza, na trudny teren miejscowej Wisły. Początek starcia o godz. 16.00.

Unia Tarnów – MKS Avia Świdnik 0:0 (0:0)

Avia: Piotrowski, Jarzynka, Drelich, Kołodziej, Barański, Głaz, Czułowski (Szpak 60’), Maluga (Wołos 84’), Mroczek, Białek (Nowak 69’), Prędota (Orzędowski 75’)

sędzia: Mariusz Myszka (Stalowa Wola)

wtorek, 17 kwiecień 2018 15:06

Mecz do jednej bramki

W pojedynku na szczycie lubelskiej A-klasy Świdniczanka rozgromiła Victorię Rybczewice, 5:0. Starcie głównych kandydatów do awansu było jednostronne. Gospodarze mogli wygrać wyżej, ale kilka razy swój zespół przed stratą bramki uratował golkiper przyjezdnych. Lider tabeli ma już czternaście punktów przewagi nad drugim Madjanem – Mariną Zemborzyce i piętnaście nad Victorią.

Tomasz Król, trener Świdniczanki musi ostatnio sporo rotować składem. Niemal co mecz wypada mu z zespołu, któryś z podstawowych graczy. Z powodu kontuzji nie mógł skorzystać z Radosława Pawłowskiego, Piotra Bednarka czy Piotra Skiby. Jakby tego było mało, w 10 min. rywalizacji skręcił kostkę Łukasz Frąc. Po stronie gości z Rybczewic zabrakło natomiast Kamila Cieśli i Pawła Kasaka. Niewykluczone, że dwójka ofensywnych piłkarzy „fioletowych” wpłynęłaby na postawę swoich kolegów. Victoria, praktycznie od pierwszego gwizdka sędziego, skupiła się bronieniu dostępu do własnej bramki. Udało jej się przetrwać pół godziny. Wówczas wynik potyczki otworzył Marcel Pędlowski. Resztę goli kibice zobaczyli po przerwie. Na listę strzelców wpisali się Mateusz Warda, Maksymilian Kuś, Mateusz Wilk i Michał Babiarz.

W siedemnastej kolejce przeciwnikiem Świdniczanki będą KS Serniki. Niedzielny mecz rozpocznie się o godz. 14.00, na boisku rywala.

Świdniczanka – Victoria Rybczewice 5:0 (1:0)

Pędlowski (30’), Warda (55’), Kuś (62’), Wilk (70’), Babiarz (78’)

Świdniczanka: Szulc, Warda (Bereza), Frąc (Shtohryn), Kowalski, Ziemkiewicz, Babiarz, Kuś, Boniecki, Martyna, Pędlowski (Filutowski), Wilk

poniedziałek, 16 kwiecień 2018 11:25

Wygrana i awans (foto)

Żółto - niebieskim wystarczyły dwa mecze do wyeliminowania KKS Kozienice, w pierwszej rundzie siatkarskich play – offów. Świdniczanie przypieczętowali awans przed własną publicznością, wygrywając bez straty seta. Już w najbliższy weekend ekipa Sławomira Czarneckiego rozpocznie walkę o finał, a jej przeciwnikiem będzie LKPS Politechnika Lublin. Rywalizacja toczy się do trzech zwycięstw.

Rewanż z KKS nie trwał długo. Goście podjęli walkę w pierwszej i drugiej odsłonie rywalizacji, ale i tak nie udało im się wyrwać gospodarzom choćby seta. Po raz kolejny zaskoczył Sławomir Czarnecki. Szkoleniowiec świdniczan zdecydował się na zmianę rozgrywającego. Krzysztof Pigłowski zastąpił Bartłomieja Misztala i pewnie poprowadził swoich kolegów do zwycięstwa. Szczególnie dobrze współpracował z Bartkiem Żywno. Atakujący był niemal bezbłędny i zasłużenie wybrano go najlepszym zawodnikiem spotkania. Nagrodę odebrał z rąk Kazimierza Patrzały, siatkarza Avii z lat 70.

- Staraliśmy się pokazać nasze najlepsze strony - mówi Michał Baranowski, środkowy żółto - niebieskich. - Mieliśmy pewne problemy w pierwszym i drugim secie, ale i tak udało nam się je wygrać. W ostatnim przeciwnik wyraźnie odpuścił.

Dużo trudniejsze zadanie czeka świdniczan w półfinale play - off przeciwko LKSP Politechnika Lublin. Tym bardziej, że dwa pierwsze spotkania zostaną rozegrane w stolicy województwa. Drużyna Maćka Kołodziejczyka, przed własną publicznością wygrała wszystkie mecze. Jeśli Avia myśli o wyeliminowaniu lublinian, musi przerwać tę serię. Już raz było blisko. Jakub Guz i spółka musieli wówczas uznać wyższość rywali dopiero w tie-breaku. Podobnie zaciętych pojedynków należy się spodziewać także teraz.

- Przede wszystkim musimy się skupić na własnej grze - zaznacza Krzysztof Pigłowski, rozgrywający Avii. - Jeżeli zawiesimy poprzeczkę wysoko, to jestem spokojny o wynik. Jak zwykle jednak wszystko zweryfikuje boisko.

Sobotni i niedzielny mecz w Lublinie rozpocznie się o godz. 19.00, w hali sportowej Politechniki Lubelskiej (ul. Nadbystrzycka 38 D). Wstęp na oba pojedynki jest bezpłatny. Drugą parę półfinałową tworzą Karpaty Krosno i Neobus Niebylec.

MKS Avia Świdnik – KKS Kozienice 3:0 (25:23, 25:20, 25:16)

I set: 3:3, 10:8, 16:16, 19:17, 22:20

II set: 3:3, 7:5, 13:11, 15:15, 23:19

III set: 5:2, 11:5, 15:7, 20:9, 22:13

Avia: Guz, Kurek, Pigłowski, Żywno, Machowicz, Baranowski, Bonisławski (libero) oraz Sajdak, Gajosz, Bieńko

Strona 5 z 270