jg - Świdnik - wysokich lotów

piątek, 23 marzec 2018 10:54

Najlepsi w województwie

Znamy już wyniki konkursów przedmiotowych dla gimnazjalistów, zorganizowanych przez lubelskiego kuratora oświaty. Jak zwykle, Świdnik może się pochwalić wieloma laureatami, między innymi z języków obcych, matematyki i fizyki.

Najwięcej tytułów, po raz kolejny, zdobyli uczniowie Gimnazjum nr 3. Tym samym „Trójka” znalazła się wśród trzech najlepszych szkół publicznych w województwie.

- Jest to ogromny sukces naszych uczniów, nauczycieli i rodziców. Gratuluję im i życzę kolejnych. Chciałbym też bardzo podziękować młodzieży i kadrze pedagogicznej, bo bez ich pracy, nie tylko na lekcjach, nie osiągnęlibyśmy takich wyników - podkreśla Tomasz Szydło, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 5.

Wśród laureatów maksymalną liczbą 40 punktów mogą pochwalić się Szymon Kita, który brał udział w konkursie matematycznym oraz Kacper Śliwa startujący w konkursie języka angielskiego. O jeden punkt mniej zdobyli Karol Błaszczak - matematyka i Piotr Maksymiuk - fizyka.

Uczniowie Gimnazjum nr 1 sprawdzali swoją wiedzę, między innymi matematyczną, językową i historyczną. Jeden z nich, Jakub Mazur, uzyskał tytuł laureata konkursu matematycznego. Helena Rowińska została finalistką konkursu polonistycznego.

- Jesteśmy z nich dumni, bo ciężko pracowali na ten sukces. Gratulujemy im, jak również nauczycielom, którzy ich przygotowywali do udziału w konkursach – mówi Marek, Kwieciński, dyrektor Szkoły Podstawowej nr 3.


1.Gimnazjum nr 3 laureaci: Piotr Maksymiuk (kl.2a) - konkurs fizyczny (op.  Agata Ziętek) i konkurs matematyczny (op. Piotr Błądek), Kacper Śliwa (kl. 3f) - konkurs języka angielskiego (op. Marcin Paśnikowski), Filip Ciołek (kl. 3f) - konkurs języka angielskiego (op. Marcin Paśnikowski), Aleksandra Giza (kl.3f) - konkurs języka angielskiego (op. Urszula Burda, Katarzyna Zakaszewska), Aleksandra Mularczyk (kl.3f) - konkurs polonistyczny  (op.  Magdalena Stelmach – Kopeć), Szymon Kita (kl.3a) - konkurs matematyczny (op. Piotr Błądek), Karol Błaszczak (kl.3a) - konkurs matematyczny (op. Piotr Błądek), Natalia Drobik (kl.3f) - konkurs języka hiszpańskiego  (op. Katarzyna Królik); finaliści: Bartosz Domański (kl.3f) - konkurs historyczny (op. Anna Pulińska), konkurs polonistyczny (op. Magdalena Stelmach-Kopeć), Jan Żuk (kl.3f) - konkurs języka angielskiego (op. Urszula Burda, Katarzyna Zakaszewska), Milena Różańska (kl.3c) - konkurs języka hiszpańskiego (op. Katarzyna Królik).

2.Gimnazjum nr 1: laureat Jakub Mazur (kl.2f ) – konkurs matematyczny (op. Artur Szefler); finalistka: Helena Rowińska (kl.3a) - konkurs polonistyczny (op. Agnieszka Piwnicka-Jagielska)

niedziela, 25 marzec 2018 12:04

Kto po Szwecji?

Sześć lub dwanaście polskich miast zorganizuje przyszłoroczne mistrzostwa świata w piłce nożnej do lat 20. W tym gronie na pewno znajdzie się Lublin. Jeśli tak, to możemy się spodziewać, że skorzysta na tym także Świdnik. Już raz, przy okazji młodzieżowego Euro obiekt Avii był bazą treningową dla reprezentacji Szwecji. Jak przekonuje Łukasz Reszka, sternik żółto-niebieskich, teraz też jest taka możliwość, bo stadion miejski przy ul. Sportowej 2 został uwzględniony w pismach aplikacyjnych, wysłanych do futbolowej centrali.

- Już w zeszłym roku zadbaliśmy o to, by nas nie pominięto przy okazji tak dużej imprezy - mówi Ł. Reszka. - Liczymy, że nasze starania przyniosą efekt i jeden z uczestników mundialu będzie się przygotowywał na naszych obiektach. Podczas ubiegłorocznych mistrzostw pokazaliśmy, że jesteśmy dobrym partnerem przy tego typu przedsięwzięciach. Zebraliśmy zresztą wiele pochlebnych recenzji, nie tylko od organizatorów, ale przede wszystkim od tych, którym użyczyliśmy stadionu.

Oprócz Lublina mundial zorganizują na pewno Łódź, Lubin, Bydgoszcz, Gdynia i Tychy. Jeśli Polskiemu Związkowi Piłki Nożnej uda się przeforsować wariant z dwunastoma miastami – organizatorami, to do wskazanych ośrodków dołączą inne, położone w niedalekim sąsiedztwie. W naszym regionie najwięcej szans daje się Puławom.

Mistrzostwa świata do lat 20 odbędą się na przełomie maja i czerwca 2019 roku. Wezmą w nich udział 24 zespoły (6 z Europy, 4 z Ameryki Południowej, Azji, Afryki, strefy CONCACAF i 2 z Oceanii). O ich organizację, oprócz Polski ubiegały się jeszcze Peru oraz Indie. Selekcjonerem biało - czerwonych wybrano Jacka Magierę, byłego opiekuna, między innymi warszawskiej Legii.

czwartek, 22 marzec 2018 09:11

Jak węzeł gordyjski

Wre dyskusja między kierowcami narzekającymi na ciasnotę ul. Słowackiego a pozostałymi mieszkańcami osiedla, których problemy zmotoryzowanych nie obchodzą. Pierwsi chcą szerszej ulicy i większej liczby miejsc parkingowych, drudzy, świętego spokoju. Problem w tym, że Słowackiego nie jest z gumy.

Aktualny status ulicy obowiązuje od 2006 roku. Wtedy ustalono zasady, które są dziś główną bolączką i kością niezgody. Przede wszystkim, mieszkańcy ul. Tuwima i północnej części Słowackiego nie zgodzili się wówczas na poszerzenie obu ulic i stworzenie nowych parkingów. Dzisiaj narzekają, że auta parkują na chodniku, tuż pod oknami. Oczywiście jest to niezgodne z prawem, ponieważ w strefie zamieszkania można parkować wyłącznie w miejscach do tego wyznaczonych. W związku z tym zarówno straż miejska, jak i policja odbierają telefony ze skargami mieszkańców i interweniują, wypisując mandaty. Mundurowi robią to bez większego przekonania, zdając sobie sprawę, że w niektórych godzinach na Słowackiego po prostu nie da się zaparkować prawidłowo.

- Wystąpiliśmy do policji, przedstawiając dwa warianty, choćby częściowego rozwiązania problemu - mówi Przemysław Kozień, kierownik referatu infrastruktury komunalnej UM. - Pierwszy przewiduje wprowadzenie ruchu jednokierunkowego na całej długości ul. Słowackiego, drugi - pozostawienie ruchu dwukierunkowego na odcinku ul. Słowackiego, od ul. Tuwima do ul. Mickiewicza. Ruch jednokierunkowy umożliwiłby stworzenie niewielu, może 15-20 nowych miejsc parkingowych. Pod koniec lutego policja opowiedziała się za drugim rozwiązaniem.

Urzędnicy ratusza zapowiadają przeprowadzenie w tej sprawie kolejnych konsultacji z mieszkańcami osiedla.

jmr

wtorek, 20 marzec 2018 11:52

Przyda się każda pomoc

W schronisku dla bezdomnych psów w Krzesimowie trwają ostatnie prace rozbiórkowe oraz roboty porządkowe wokół obiektu, zarządzone przez nadzór budowlany. To podstawowe warunki, które trzeba spełnić, aby Nadleśnictwo Świdnik, gospodarz terenu, przedłużył umowę dzierżawy na dalsze prowadzenie przytuliska przez Świdnickie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami. Decyzję o odroczeniu ułatwił fakt, że dzięki udanym adopcjom, ilość bezdomnych czworonogów zmalała o ponad połowę, z 300 w ubiegłym roku, do 147 obecnie.

W pierwszej kolejności ruszyła likwidacja wysypiska śmieci. O jej trudności świadczy fakt, że trzech potencjalnych wykonawców, którzy wstępnie podjęli się zadania, zrezygnowało z jego realizacji. Grunt, na którym się znajdowało, był bowiem tak namoknięty, że grzęzły w nim koła ciężkich pojazdów. Rady nie dał nawet wynajęty spychacz. Firma, której nie przestraszyły trudności, wykonała zadanie, ale wystawiła za swą pracę słony rachunek. Prawie 3600 zł to kwota, którą schronisko nie dysponowało, więc trzeba było zorganizować zbiórkę. Szczęśliwie faktura została uregulowana, a po śmietnisku nie ma śladu. Pozostały jeszcze do usunięcia utwardzenia i płyty chodnikowe, ale na razie trudno to zrobić za względu na błoto.

Schroniska ubywa

Widać już wyraźnie, że powierzchnia schroniska mocno się skurczyła. Przestała już istnieć tzw. kwarantanna. Opróżniony został wybieg centralny. Nakazy nadzoru budowlanego są sukcesywnie realizowane, ale na tempo prac wpływają postępy akcji adopcyjnej czworonogów oraz warunki pogodowe. - Urzędnicy nadzoru obiecali, że nie będą szczególnie naciskać na tempo robót, bo zdają sobie sprawę, że chodzi o bezdomne zwierzęta - mówi Maria Gulanowska ze Świdnickiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. - Jednak dokument stanowiący podstawę do podpisania nowej umowy mogą wydać dopiero po zatwierdzeniu kompletu wykonanych zadań. Nadleśnictwo również nie śpieszy się do podpisania nowej umowy, czekając do daty wygaśnięcia starej, czyli 31 marca. W swoim stanowisku zapowiedziało, że przed tym dniem nie zamierzało, ani nie zamierza podejmować jakichkolwiek kroków, które oznaczałyby zamknięcie schroniska. Dalej czytamy: „jeżeli Towarzystwo wywiąże się ze swoich zobowiązań i poprawi warunki sanitarno-techniczne w schronisku do stanu akceptowanego przez nadzór budowlany, Nadleśnictwo Świdnik przedłuży z nim umowę najmu.” - Wysłaliśmy do Nadleśnictwa listę wykonanych robót, ale do dziś nie mamy stuprocentowej pewności, czy umowa rzeczywiście zostanie przedłużona - dodaje M. Gulanowska. - Prace są ciężkie, wymagają odpowiedniej ilości ludzi i sprzętu, a ziemia jest nasiąknięta wodą, jak gąbka.

Brak wolontariuszy

To kolejna bolączka schroniska. Dlatego jego władze zwracają się z prośbą do osób, które chciałyby pomóc bezpośrednio przy opiece nad psami. Chodzi o ich pielęgnację, sprzątanie boksów, wymianę wody, wypuszczanie na wybieg. Potrzeba też wolontariuszy, którzy pomogą oprowadzić osoby przyjeżdżające do schroniska w celu adopcji zwierząt. Przydaliby się silni mężczyźni do uporządkowania magazynu z psią karmą. Worków jest bardzo dużo, trzeba je posegregować i poukładać. Jest możliwość dojazdu do Krzesimowa samochodem służbowym, codziennie spod kościoła Chrystusa Odkupiciela, o godz. 13.30. Powrót o godz. 21.00. Ostatnio osłabł też nieco impet adopcji. Być może przyczyniła się do tego afera z Rubinem, psem z Krzesimowa, który zaginął bez śladu na Śląsku, w wyniku niefortunnej adopcji, o której pisaliśmy niedawno. Sprawę bada teraz policja i prokuratura. – Przepraszamy, że doszło do takiej sytuacji - mówi M. Gulanowska. - Ci, którzy zabrali w dobrej wierze psy i stworzyli im dobre warunki bytowe są teraz przesłuchiwani. Odbierają to jako brak zaufania. Niestety, nie jesteśmy w stanie skontrolować każdego domu adopcyjnego, zwłaszcza gdy znajduje się setki kilometrów stąd - tłumaczą pracownicy schroniska.

Prosimy o wsparcie

Potrzebne są również pieniądze na działalność przytuliska. Nie ma dnia, żeby któryś z czworonogów nie trafił do lecznicy. Nic dziwnego. Wiele z psów to seniorzy, zwierzęta dziesięcioletnie i starsze. Koszty ich leczenia są ogromne, a to powoduje generowanie zadłużenia schroniska. - Z całego serca apelujemy. Jeżeli ktoś chce nas wesprzeć jednym procentem od podatku, na stronie schroniska jest podany numer KRS i cel szczegółowy. Wdzięczni będziemy również za wszelkie darowizny pieniężne. Jeśli ktoś nie chce przekazywać nam funduszy bezpośrednio, może pójść do jednej z lecznic, w której mamy długi i opłacić fakturę za zabiegi. Już mieliśmy takie przypadki. Zaczyna się okres kleszczowy i brakuje nam preparatów przeciw tym groźnym pasożytom. Potrzebujemy też pomocy przy udostępnianiu ofert adopcji psów w Internecie i innych mediach - wylicza M. Gulanowska.

słs

niedziela, 18 marzec 2018 11:55

Odpowie za narkotyki

W mieszkaniu 49-latka policjanci znaleźli 177 gramów marihuany, która pochodziła z jego własnej uprawy. Mężczyzna został zatrzymany.

W piątek, świdniccy kryminalni namierzyli kolejnego posiadacza środków odurzających. Z uzyskanych informacji wynikało, że w jednym z mieszkań może znajdować się większa ilość marihuany.

- W trakcie przeszukania policjanci potwierdzili swoje podejrzenia, znajdując ponad 177 gramów suszu roślinnego, który po wstępnym zbadaniu okazał się marihuaną - informuje Paweł Leśny z KPP w Świdniku.

Mężczyzna twierdził, że środki odurzające pochodzą z jego własnej „hodowli”. Teraz odpowie przed sądem za wytwarzanie środków odurzających.

49-letni świdniczanin odpowie przed sądem za wytwarzanie środków odurzających. Policjanci znaleźli w jego mieszkaniu ponad 177 g suszu roślinnego.

 

piątek, 16 marzec 2018 14:49

Ogłoszenie

Zarządzenie OW Nr 19/2018 Burmistrza Miasta Świdnik z dnia 16.03.2018 r. w sprawie głoszenia konkursów na kandydata na stanowisko dyrektora przedszkola i zespołu szkół, prowadzonych przez Gminę Miejską Świdnik.

piątek, 16 marzec 2018 12:42

Burmistrz ma doradcę

Marcin Dmowski, świdnicki przedsiębiorca i radny, otrzymał nominację na doradcę burmistrza Świdnika do spraw współpracy z przedsiębiorcami. Swoją funkcję ma pełnić społecznie.

- Pierwszą moją ideą jest otworzenie Urzędu Miasta na potrzeby nowo powstających firm oraz zacieśnienie współpracy ratusza z biznesem - mówi Marcin Dmowski.

Nowy doradca burmistrza uważa, że jest wiele pól, na których ta współpraca może być lepsza. Jest zwolennikiem stworzenia systemu zachęt motywujących przedsiębiorców do inwestowania w obszarze miasta: - Jeśli ktoś zdecyduje się na inwestycję i w jej ramach buduje parking, z którego mogą korzystać inni mieszkańcy Świdnika, mógłby być, na przykład, zwolniony z podatku od nieruchomości. Można się także przyjrzeć warunkom infrastrukturalnym, w jakich przychodzi działać firmom na terenie miasta, między innymi możliwości zaparkowania aut w niedalekim sąsiedztwie przedsiębiorstwa. Widzę konieczność utworzenia w Urzędzie Miasta bezpłatnego doradztwa prawnego w formie dyżurów. Lokalny biznes powinien być również bardziej zauważany i doceniany. Warto by, śladem nagród dla uczniów czy artystów, przyznawać wyróżnienia dla przedsiębiorców, którzy rozwijają swój biznes, dając zatrudnienie mieszkańcom Świdnika. Chodzi o wykreowanie wizerunku lokalnej gospodarki jako ważnej części życia miasta - tłumaczy M. Dmowski.

Możliwości umiejscowienia firmy w ścisłym obrębie miasta są bardzo ograniczone. Dlatego też, zdaniem doradcy burmistrza, ważne jest znalezienie sposobu na wykorzystanie Strefy Aktywności Gospodarczej w sąsiedztwie lotniska. Nie jest przy tym zwolennikiem ściągnięcia potężnej firmy, lecz budowy sieci małych i średnich przedsiębiorstw.

Działalność M. Dmowskiego ma mieć raczej charakter lobbystyczny niż administracyjny. Jego aktywność będzie skoordynowana z Biurem Obsługi Inwestora. Ma on również reprezentować burmistrza w spotkaniach Rady Przedsiębiorców. Jego zdaniem, działalność rady mogłaby przybrać nowe formy, aktywizujące biznesmenów, na przykład do starań o zamówienia inwestycyjne na lokalnym rynku, ponieważ często nie wiedzą oni o potrzebach i zamierzeniach władz miasta w tej sferze.

jmr

piątek, 16 marzec 2018 11:21

Zostało niewiele czasu...

Kolejny młody mieszkaniec lotniczego miasta walczy o życie… Kacper Drzazga, 11-letni świdniczanin, w krótkim czasie musi zebrać ponad pół miliona złotych na leczenie ostrej białaczki limfoblastycznej.

Jeszcze trzy lata temu Kacper był radosnym, ciekawym świata chłopcem. Uwielbiał wycieczki rowerowe, spędzanie czasu z kolegami i młodszą siostrą. Koszmar rozpoczął się 27 października 2015 roku, kiedy pierwszy raz trafił do szpitala. Wtedy zaczęła się walka o zdrowie, pierwsza seria chemioterapii, strach i nieprzespane noce. W czerwcu 2016 roku wydawało się, że białaczka została pokonana. Kacper od września poszedł do szkoły na indywidualne lekcje.

- Nareszcie mógł spotykać kolegów i wrócić do swojego dziecięcego życia. Powoli zaczęliśmy zapominać o koszmarze, który nas spotkał. Niestety, dane nam było tylko pół roku spokoju. Na początku 2017 roku zaczęły się gorączki. Z nadzieją, że to tylko zwykła infekcja udaliśmy się na badania. Wyniki jednak nie pozostawiały złudzeń - była to wznowa okropnej choroby, z którą jak sądziliśmy pożegnaliśmy się już na zawsze - piszą rodzice chłopca.

27 stycznia 2017 roku ponownie zaczęła się walka o zdrowie Kacpra. Chłopiec zmagał się z okropnymi skutkami ubocznymi chemioterapii, między innymi porażeniem jelit i zapaleniem trzustki. Nadzieją był przeszczep szpiku. Dawcą mogła zostać jego młodsza siostra. 13 czerwca Kacper otrzymał szpik, a wraz z nim szansę na nowe życie. Chłopiec po wakacjach rozpoczął naukę w piątej klasie w systemie indywidualnym w domu. Wychodził na spacery, od czasu do czasu spotykał się z dawno nie widzianymi kolegami. Niestety, w lutym 2018 roku na nogach Kacpra pojawiły się wybroczyny. W sobotę, 24 lutego w szpitalu sprawdziły się najgorsze obawy - straszna choroba znów wróciła. Nadzieją dla Kacpra jest ponowny przeszczep szpiku kostnego. Aby był on możliwy oprócz kolejnego bloku chemioterapii, konieczne jest podanie kilku serii nierefundowanego leku Blincyto.

- Mamy bardzo mało czasu, najgroźniejszego przeciwnika przed sobą i rozpacz w sercach. Stanęliśmy oko w oko z chorobą własnego dziecka i nie potrafimy mu pomóc. Jeśli nam pomożecie, damy mu jeszcze jedną, ostatnią szansę. Proszę Was o życie dla mojego syna Kacpra - pisze tata Kacpra.

Zbiórka prowadzona jest przez portal Siepomaga.pl. O historii chłopca będzie można usłyszeć dziś, w południe w Radiu Lublin.

piątek, 16 marzec 2018 09:00

Kochamy Świdnik i wygrywamy!

Przypominamy o naszym konkursie. Zadanie jest proste: wystarczy pisemnie odpowiedzieć na pytanie „Dlaczego kocham Świdnik?” (mieszcząc się w 600 znakach). Ponieważ każ­dy ma ważne powody, nagrodzimy wszystkich uczestników konkursu. Autora najciekawszego uzasadnienia wybierze komisja konkursowa. Swojego faworyta wskażą również internauci. Dwie zwycięskie odpo­wiedzi zostaną nagrodzone tableta­mi. Pozostali uczestnicy mogą liczyć na ciekawe gadżety.

To nie wszystko. Najlepsze teksty zo­staną opublikowane w książce, któ­ra ukaże się jeszcze w tym roku! Na propozycje - dostarczone osobiście do redakcji (al. Lotników Polskich 24), pocztą tradycyjną (liczy się data stempla pocztowego) lub elektroniczną (glosswidnika@poczta.e-swidnik.pl lub portal@poczta.e-swidnik.pl) - czekamy do 23 marca. Regulamin konkursu do pobrania poniżej.

Do zabawy zaprosiliśmy również znanych świdniczan, którzy przez najbliższe tygodnie będą dzielić się z nami swoją miłością do naszego miasta. 

Mieczysław Majewski, prezes zarządu PZL-Świdnik:

Kiedy w 1981 roku przyjechałem do Świdnika jako młody inżynier, od razu stanąłem przed pierwszym wielkim wyzwaniem. Były nim prace badawczo-rozwojowe nad śmigłowcem Sokół, które wymagały dużego wysiłku, ale dawały też ogromną satysfakcję i wiedzę. Podobnych wyzwań spotkałem później na swojej ponad trzydziestoletniej drodze zawodowej dużo więcej. Na początku lat 90., będąc prezesem z bardzo niewielkim doświadczeniem, stanąłem przed zadaniem ocalenia firmy w okresie transformacji ustrojowej. Zerwała ona bowiem, prawie z dnia na dzień, kontakty z rynkami, na których zakład był historycznie zawsze obecny i które dawały mu podstawy utrzymania. Kolejna próba, całkiem jeszcze świeża w pamięci, to budowa portu lotniczego. Wydaje się dzisiaj, że była ona głównie sukcesem samorządów, jednak również PZL odgrywał w walce o lotnisko ważną rolę. Tak więc Świdnik jest miejscem dla ludzi, którzy kochają wyzwania. Taką okazję zawsze dawała i nadal daje praca tutaj. Można powiedzieć, że jeśli lubi się wyzwania, to trafia się do Świdnika, który potrafi się odwdzięczyć możliwością realizacji planów oraz ambicji, zarówno zawodowych, jak i osobistych. Budowa zakładu i miasta od podstaw, napływ pracowników z różnych terenów kraju stworzyły bardzo ciekawą mieszankę, która z czasem okrzepła jako społeczność, w mojej ocenie mądrzejsza niż w wielu innych miejscach. Świdniczanie są również aktywni społecznie i kulturalnie. Jest więc z kim spędzić tu pożytecznie wolne chwile, a kiedy jest na to czas, także się pobawić.

Insp. Grzegorz Hołub, szef Komendy Powiatowej Policji w Świdniku:

W Świdniku mieszkam od urodzenia, z niewielkimi przerwami. To moje miasto i czuje się w nim jak u siebie. Wszystko co dobre i niedobre spotkało mnie tutaj. Choć oczywiście tych lepszych chwil było więcej, o gorszych staram się nie pamiętać. W Świdniku spędziłem dzieciństwo, wychowałem się, chodziłem do szkoły, pracowałem. Choćby z tych powodów więź z miastem będę odczuwał już zawsze. Tu rozpoczęła się moja przygoda ze sportem, zainteresowałem się historią lotnictwa, spotkałem żonę, urodziły się moje dzieci. Wszystko jest stąd, wszystko dobrze się kojarzy. Sporo podróżuję i mając dosyć dużą skalę porównawczą, obiektywnie oceniam Świdnik jako fajne miejsce do życia. Podoba mi się otoczenie i klimat. Oczywiście, będąc policjantem stykam się na co dzień również z ciemną stroną miasta, która już nie jest taka fajna. Natomiast staram się te dwie sfery rozdzielać i nie rzutuje ona na to, jak czuję się w Świdniku. Tym bardziej, że z bezpieczeństwem u nas nie jest najgorzej.

czwartek, 15 marzec 2018 09:39

Wracają na wiosnę

Już za tydzień, na ulicach Świdnika pojawią się jednoślady działające w ramach systemu roweru miejskiego.

Inaugurację trzeciego sezonu zaplanowano na pierwszy dzień wiosny. W ubiegłym roku świdniczanie wypożyczyli rowery ponad 8000 razy. Przypomnijmy, że mieszkańcy mają do dyspozycji 5 stacji: na ul. Niepodległości, przy galerii Venus, przed wejściem do kina Lot, przy ul. T. Góry oraz na osiedlu Brzeziny. Najbardziej popularna była ta przy ul. Niepodległości. Tam odnotowano blisko 2200 wypożyczeń. Najczęściej przesiadaliśmy się na dwa kółka w maju, kiedy rowery wypożyczono 1464 razy.

Świdnickie stacje są częścią Lubelskiego Roweru Miejskiego. Dzięki temu każda osoba zalogowana w systemie może wynająć jednoślad w Świdniku, a zwrócić go na jednej z 96 stacji w Lublinie. Zasady korzystania nie zmieniają się. Bezpłatne pozostaje pierwsze 20 minut jazdy. Po ich przekroczeniu opłata jest naliczana zgodnie z cennikiem. Do wypożyczenia jednośladu niezbędna jest rejestracja w systemie i wpłacenie minimum 10 złotych, z których pobierane będą opłaty za jazdę.

Strona 5 z 297