jg - Świdnik - wysokich lotów

środa, 12 wrzesień 2018 13:00

Przed nami cyfrowa rewolucja

Powodem wtorkowej wizyty Marka Zagórskiego, ministra cyfryzacji w Świdniku, było podpisanie umów dotyczących realizacji potężnego programu inwestycyjnego związanego z dostępem do szybkiego Internetu. Obszar obejmujący Świdnik uzyska 60 mln zł. Umożliwi do podłączenie do Internetu szerokopasmowego 70 szkół i blisko 12,5 tys. gospodarstw domowych. Województwo lubelskie jest największym w Polsce beneficjentem programu. Z 6 mld zł wydanych na ten cel w całej Polsce, trafi tu ponad 1 mld zł. To więcej niż podwójny koszt budowy lotniska w Świdniku.

- Dzięki programowi co najmniej 275 tys., czyli jedna trzecia gospodarstw domowych i 1,4 tys. szkół na Lubelszczyźnie uzyska dostęp do sieci szerokopasmowej. W ciągu kilkunastu miesięcy, co trzecie gospodarstwo domowe i wszystkie szkoły będą mogły korzystać z sieci szybkiego Internetu. To nie tylko kwestia dostępu do rozrywki i edukacji, ale również wielu usług świadczonych przez administracje samorządową i rządową oraz otwarcie na zupełnie nowe możliwości biznesowe - tłumaczył minister Marek Zagórski.

Według burmistrza Waldemara Jaksona, cyfryzacja jest jednym z fundamentów prawidłowego działania samorządu. Bez niego nie zmniejszymy dystansu między administracją, a obywatelem.

Świdnik odpowiedział również na wyzwanie postawione przez ministerstwo cyfryzacji uczestnicząc, jako jedno z zaledwie dwóch miast w naszym rejonie Polski, w tak zwanym GovTechu, czyli projekcie otwarcia administracji na obywateli - innowatorów: naukowców, przedsiębiorców, start-up'owców. Dzięki niemu, w ramach centralnego systemu, samorządy mają szansę znalezienia rozwiązań specyficznych dla siebie bolączek

- W sposób praktyczny, drogą konkursu, z udziałem młodych, kreatywnych ludzi i technologii cyfrowych będziemy rozwiązywać problemy trapiące samorząd. W Świdniku jest nim na przykład potrzeba uszczelnienia systemu segregacji i wywozu odpadów. Tak, jak rząd znalazł sposób na uszczelnienie systemu podatkowego posługując się technikami informatycznymi, Świdnik spróbuje rozwiązać kłopoty związane z gospodarką odpadami - mówił Artur Soboń, sekretarz stanu w ministerstwie inwestycji i rozwoju.

Problem polega na tym, że przy rosnącej masie odpadów, liczba zarejestrowanych osób zobowiązanych do ich utylizacji, maleje.

- Luka ta wyraża się już kwotą 1 mln zł, czyli bardzo poważną, jak na rozmiary naszego miasta - mówił burmistrz Waldemar Jakson.

Zdaniem ministra Polacy mają potrzebę i potrafią korzystać z nowoczesnych narzędzi komunikacyjnych z administracją. Coraz częściej też z nich korzystają.

- 11 milionów formularzy PIT przesłanych cyfrowo w tym roku, 2,5 mln wniosków w programie 500+ świadczy o tym, że Polacy chcą być obsługiwani przez urzędy w sposób nowoczesny - podsumował M. Zagórski.

jmr

wtorek, 11 wrzesień 2018 12:19

Aktywnie z Klubem Seniora

Wiele osób, które przechodzą na emeryturę nie potrafi znaleźć sobie miejsca i zaplanować dalszego życia. Brak obowiązku wyjścia do pracy wiąże się z nadmiarem wolnego czasu, który należy odpowiednio zagospodarować - nawet jeśli mamy wnuki, którymi chcemy i lubimy się zajmować. Dotychczasową działalność zawodową powinny zastąpić więc konstruktywne czynności takie, jak: ćwiczenia fizyczne i umysłowe, terapia zajęciowa, gry lub zabawa.

Idealnym rozwiązaniem dla osób, które mają dużo wolnego, a także tych samotnych, mieszkających daleko od rodziny, pragnących aktywnie i pożytecznie spędzić czas, jest uczestnictwo w Klubie Seniora działającym przy Miejskim Centrum Usług Socjalnych im. Jana Pawła II. Klub oferuje wiele atrakcyjnych zajęć, na przykład spotkania tematyczne, gry stolikowe, gimnastykę umysłu, pikniki i wycieczki. Wszystkie propozycje dostosowane są do potrzeb uczestników.

- Wspólne zagospodarowanie wolnego czasu umożliwia realizację pasji i marzeń, przeciwdziała samotności, zaspokaja potrzebę rozmowy i dowartościowania. Pozwala również dłużej zachować sprawność fizyczną i intelektualną. Poprzez szeroko pojętą aktywność wzmacnia się sens i radość życia. Dlatego apelujemy do wszystkich seniorów: Nie czekajcie, aż będziecie niepełnosprawni! Ćwiczcie ciało i umysł, bo nie nadrobicie straconego czasu! Jeśli macie działkę czy ogródek, skorzystajcie z uczestnictwa w naszym Klubie w okresie jesienno – zimowym – zachęca Beata Portka, kierownik MCUS.

Wszelkich informacji na temat działalności klubu udzielają pracownicy MCUS, ul. Kard. St. Wyszyńskiego 5 (obok fontanny), numer telefonu 81 751 62 00.

pb

wtorek, 11 wrzesień 2018 08:44

Gmina opłaci szczepienia

Do niedawna gmina realizowała program profilaktycznego wykrywania raka piersi u kobiet. Po zmianie ustawy o świadczeniach zdrowotnych i pojawieniu się nowych wymogów dla programów profilaktycznych, kontynuacja programu okazała się niemożliwa. Jednak w związku z dużym zainteresowaniem seniorów szczepieniami przeciwko grypie, gmina, na wniosek radnych, postanowiła wprowadzić nowy program dla osób, które ukończyły 65 lat.

Program ten uzyskał w połowie sierpnia akceptację Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Następnie został skierowany do Rady Miasta. Radni przyjęli uchwałę o realizacji przedsięwzięcia jeszcze w tym roku. Okazuje się, że termin na podjęcie działań proceduralnych (ogłoszenie przetargu, składanie ofert, rozstrzygnięcie i przeprowadzenie szczepień) jest krótki.

- Staramy się jednak zdążyć na czas. Okres między 1 października a 15 grudnia, to optymalny czas na przyjęcie szczepionki, żeby zapobiegała lub łagodziła skutki zachorowania - wyjaśnia Mirosław Tarkowski, radny RM, przewodniczący komisji zdrowia sportu i turystyki, wnioskodawca projektu.

Dlaczego grupa 65+ stała się w tym programie docelową? Wynika to z priorytetów Regionalnej Polityki Zdrowotnej dla Województwa Lubelskiego. Punkt czwarty zakłada wsparcie osób starszych, w tym obłożnie chorych. Z kolei szósty kładzie nacisk na rozwój profilaktyki zdrowotnej.

- Opieramy się też na ustaleniach kolegium lekarzy rodzinnych z 2016 roku, które zaleca szczepienia grupom 50-64 lata, wynikające ze wskazań medycznych lub społecznych, a także, grupie powyżej 65. roku życia, ze względu na wskazania medyczne - dodaje M. Tarkowski.

Główny cel nowego, gminnego programu zakłada przede wszystkim wzrost uodpornienia seniorów przeciwko infekcjom grypowym. Zmniejszy się też liczba przypadków zachorowań wśród dzieci, gdyż często osoby starsze opiekują się wnukami. Ponadto, pozytywne doświadczenie seniorów przełoży się na kontynuację szczepień w następnych sezonach. Program ten obejmuje bowiem lata 2018-2020. Istotnym powodem jest też niwelacja bariery finansowej, która powstrzymuje przed zakupem szczepionek. A trzeba pamiętać, że niedoleczona grypa może mieć tragiczne konsekwencje dla zdrowia, a nawet życia.

Świdnik zamieszkuje ponad 8 tys. osób powyżej 65. rok życia. Kwota zapisana na szczepienia w tegorocznym budżecie to 30 tys. zł. - Podobne będziemy starali się zabezpieczać w kolejnych budżetach, chyba że zmienią się okoliczności, na przykład wzrośnie cena szczepionki. Trzeba pamiętać, że co roku mamy inny jej skład. Przy obecnych szacunkach, ponad 700 osób z 8 tys. populacji, możemy zaszczepić jeszcze w tym roku. Przy podobnej wysokości kwoty zabezpieczonej i liczbie potencjalnych chętnych, budżet gminy pokryje w ciągu trzech lat koszt szczepionek dla 2 tys. osób - mówi M. Tarkowski.

Pomysłodawcy przedsięwzięcia liczą, że do konkursu ofert przystąpią świdnickie praktyki lekarzy rodzinnych. Akcje promocyjne będą prowadzone przez SP ZOZ-y, środowiska osób starszych i media lokalne. Jest więc szansa, że dotrą do jak największej liczby osób, potencjalnie zainteresowanych szczepieniami.

słs

piątek, 14 wrzesień 2018 09:25

Rury na kilometry

Inwestycje w sieci wodociągowe i kanalizacyjne będą kosztować tylko w tym roku około 3 mln zł. Część zaplanowanych zadań już została wykonana, budowa kolejnych odcinków lada moment się rozpocznie.

Plan Przedsiębiorstwa Komunalnego „Pegimek” był ambitny. Część zadań miała poprzedzić rozpoczęcie miejskich i powiatowych inwestycji. Tak było w przypadku modernizacji wodociągu przebiegającego wzdłuż ulicy Kardynała Stefana Wyszyńskiego.

- Prace modernizacyjne sieci zostały przeprowadzone na przełomie maja i czerwca, aby nie kolidowały z rozpoczynającą się przebudową pl. Konstytucji 3 maja, centralnego miejsca w Świdniku - mówi Hubert Obrusiewicz, prezes PK „Pegimek”. - Na przełomie czerwca i lipca, w związku z remontem części ul. Racławickiej, przedsiębiorstwo wykonało przebudowę awaryjnego odcinka wodociągu przebiegającego wzdłuż ulicy, od ronda Honorowych Dawców Krwi w kierunku ronda Świdnickiego Lipca 80. Prace polegały na wymianie rurociągów metodą tradycyjną, a częściowo przy zastosowaniu technologii bezwykopowej. Na odcinku 300 metrów zamontowano również nową armaturę, zasuwy odcinające oraz wymieniono hydranty przeciwpożarowe. Prace takie są niezwykle trudne, gdyż wiążą się z koniecznością bieżącego zapewnienia dostawy wody dla odbiorców lub maksymalnego skrócenia okresu jej braku.

Jeszcze w czerwcu pracownicy PK „Pegimek” wykonali przebudowę odcinków kanalizacji sanitarnej w ulicy Akacjowej. W lipcu i w sierpniu wybudowali odcinki sieci wodociągowej w ulicach Drewnianej i za chwilę oddadzą kolejny w ul. Barwnej. Wcześniej, z nowej sieci wodociągowej woda popłynęła do domków jednorodzinnych przy ulicach K. Skolimowskiej i T. Jasińskiego. W środę pracownicy przedsiębiorstwa odebrali prace w sieci kanalizacji sanitarnej w ulicach: Błekitnej, Srebrnej i Złotej.

- Z początkiem tygodnia rozpoczęła się budowa sieci kanalizacji sanitarnej w ulicy Fiołkowej, która widnieje na liście inwestycji miejskich. Budowę kanalizacji zapewni wykonawca zewnętrzny, z którym umowę podpisaliśmy pod koniec sierpnia. Na ukończeniu są też prace w zakresie przebudowy kanalizacji deszczowej w ulicy Czereśniowej - dodaje H. Obrusiewicz.

Pracownicy PK „Pegimek” zakończyli już przygotowanie dokumentacji projektowej odprowadzenia ścieków z ośrodka sportowego przy ulicy Fabrycznej. Stosowne wnioski i zgłoszenia prac zostały złożone do wojewody oraz Starostwa Powiatowego w Świdniku. Na tym jednak nie koniec inwestycji wodno-kanalizacyjnych. W kolejności czeka budowa sieci wodociągowej w ul. Słonecznikowej oraz łączników między ulicami Leśna i Przy Lesie oraz od ul. Storczykowej do Kard. S. Wyszyńskiego wzdłuż ul. Chryzantemowej.

- Jedną z wielu inwestycji, które mamy zaplanowane do wykonania w bieżącym roku jest przebudowa kanalizacji sanitarnej na odcinku od ul. Jarzębinowej w kierunku Skarżyńskiego. Ze względu na jej stopień trudności zdecydowaliśmy się na zlecenie tego zadania specjalistycznej firmie zewnętrznej. W drodze przetargu wyłoniliśmy wykonawcę i jesteśmy na etapie ostatnich uzgodnień przed podpisaniem umowy - wyjaśnia szef „Pegimeku”.

poniedziałek, 10 wrzesień 2018 14:55

Gotowi na wyzwania

- Najważniejsze dla Świdnika jest to, że ma pełen potencjał, jeśli chodzi o sprostanie zapotrzebowaniu wojska na śmigłowce. PZL jest i mam nadzieję, pozostanie, jedynym dostawcą śmigłowców dla armii. Żeby modernizować jej wyposażenie, potrzeba zarówno zakupu nowych maszyn, jak i modernizacji tych, które już w niej służą. Są nimi głównie Sokoły. W ubiegłym tygodniu Inspektorat Uzbrojenia Sił Zbrojnych rozpoczął z PZL-Świdnik negocjacje techniczne w tej sprawie – mówił podczas poniedziałkowej konferencji prasowej Artur Soboń, wiceminister inwestycji i rozwoju, poseł na sejm RP.

Sokołów do zmodernizowania jest około trzydziestu. Rozpoczęcie programu byłoby dla świdnickiej wytwórni cenne nie tylko z powodów finansowych. Istnieje bowiem możliwość wprowadzenia przy tej okazji nowych rozwiązań dotyczących przyrządów kontroli lotu, zmodernizowanych łopat wirnika nośnego poprawiających znacznie osiągi techniczne maszyny, jak i zintegrowanie śmigłowca z przeciwpancernym pociskiem kierowanym. Dlatego też program modernizacji Sokołów jest dla fabryki może nawet ważniejszy niż zakupy nowych maszyn.

Wydaje się, że sztuka w negocjacjach PZL-Świdnik z MON będzie polegała na znalezieniu kompromisu między wymaganiami wojska a propozycjami modernizacyjnymi Świdnika i zamknięciu tego w sensownym dla obu stron budżecie. Gdyby pogodzić wszystkie czynniki, moglibyśmy uzyskać śmigłowiec o większych możliwościach niż mielecka wersja Black Hawka.

- Warto przy tej okazji wspomnieć o dwóch mitach krążących po Polsce. Pierwszy dotyczy przynależności PZL-Świdnik do grupy Leonardo. Z jednej strony wolelibyśmy, żeby firma należała do polskiego kapitału. Z drugiej daje to możliwość zaspokojenia dowolnych potrzeb wojska, ponieważ Leonardo posiada ofertę w każdym segmencie militarnego wykorzystania śmigłowców, począwszy od najlżejszego SW-4, po najcięższego AW 101. Byłem niemile zaskoczony, kiedy posłowie Platformy Obywatelskiej, ze Stanisławem Żmijanem na czele, kwestionowali możliwość dopuszczenia tego ostatniego do przetargu na śmigłowce morskie. Źle jest, jeśli próbuje się zdyskredytować możliwości rodzimej firmy, wykorzystując to do celów politycznych. Drugi mit kwestionuje w ogóle możliwość istnienia jakiejkolwiek konkurencji, bo „i tak wszystko wezmą Amerykanie”. Pragnę zwrócić uwagę, że ani w przypadku przetargu na śmigłowce morskie ani w negocjacjach na temat modernizacji Sokołów, Amerykanie nie biorą udziału – tłumaczył A. Soboń.

Na konkurencję z Amerykanami zanosi się dopiero w przetargu na śmigłowce szturmowe. Tu jednak Leonardo proponuje zupełnie nowe rozwiązanie, polegające na opracowaniu oryginalnej konstrukcji, nazwanej roboczo AW249, przy udziale Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Byłby to pierwszy przypadek zaangażowania polskiego przemysłu obronnego w budowę śmigłowca ataku, począwszy już od fazy badań i rozwoju. List intencyjny w tej sprawie został podpisany w lipcu.

Z zapowiadanych od lat przetargów na śmigłowce dla wojska toczy się jeden, dotyczący maszyn morskich. Uczestniczy w nim dwóch konkurentów: Airbus Helicopters, oferujący Caracala i właściciel PZL-Świdnik, grupa Leonardo, ze śmigłowcem AW101 Merlin. Poseł A. Soboń jest przekonany, że większe szanse w tym współzawodnictwie ma AW101: - Caracal nie występuje w wersji przystosowanej do zwalczania okrętów podwodnych, a jest to jeden z wymogów technicznych. Pod tym względem Merlin jest już sprawdzony. Mam nadzieję, że rozstrzygnięcie procedury nastąpi na przełomie roku.

jmr

niedziela, 09 wrzesień 2018 09:00

Pieniądze na działalność

Urząd Miejska Świdnik jako partner Fundacji Polskiej Akademii Nauk, przystępuje do realizacji programu wsparcia lokalnej przedsiębiorczości, skierowanego do osób pozostają­cych bez pracy i planujących otworzenie własnej działalności gospodarczej.

W projekcie mogą wziąć udział osoby bezrobotne od co najmniej 12 miesięcy, które ukończyły 30. rok życia i zamieszkują teren Lubel­skiego Obszaru Funkcjonalnego, a więc również gminę Świdnik. Kolej­nym warunkiem jest znajdowanie się w szczególnie trudnej sytuacji na rynku pracy. Do tej grupy zalicza się osoby powyżej 50. roku życia, kobiety, osoby z niepełnospraw­nościami, długotrwale bezrobotne lub o niskich kwalifikacjach.

Uczestnicy projektu „Nowe Przed­siębiorstwa w Lubelskim Obszarze Funkcjonalnym” otrzymają bez­zwrotną dotację na założenie dzia­łalności gospodarczej, w wysokości 25 tys. zł oraz wsparcie pomostowe, w kwocie 2 tys. zł miesięcznie przez pierwszy rok prowadzenia działalności gospodarczej. W ramach obecnej tj. III tury naboru wniosków, z pomocy będzie mogło sko­rzystać 20 osób.

Chętni do udziału w projekcie powinni zgłaszać się do punktu informacyjno-konsultacyjnego, w pokoju nr 11 Urzędu Miasta. W dniach 10-14 września uzyskają tam dokładne informacje oraz do­kumenty aplikacyjne. Punkt czynny będzie w godzinach: poniedziałek - środa 13.00-15.30, czwartek 15.00-17.00, piątek 13.00-15.00. Przyjmowa­nie wniosków potrwa od 17 do 19 września i odbywać się będzie w biurze Fundacji PAN, mieszczącym się w Lublinie, przy ul. Turystycznej 44.

- Wspólna inicjatywa miasta i Fun­dacji Polskiej Akademii Nauk jest kolejnym przykładem korzyści wynikających z przynależności Świdnika do Lubelskiego Obszaru Funkcjonalnego. Dzięki niej mo­żemy realizować projekty duże i kosztowne, jak rewitalizację zielo­nych terenów miasta czy rozwiąza­nie problemów komunikacyjnych poprzez budowę dworca dla ko­łowego transportu mieszkańców powiatu świdnickiego. Teraz przy­szła kolej na działanie poprawiają­ce sytuację ekonomiczną bardzo konkretnej grupy ludzi, mających problemy z odnalezieniem się na rynku pracy - mówi Waldemar Jakson, burmistrz Świdnika.

czwartek, 06 wrzesień 2018 08:38

Kto zbuduje dworzec?

Zgodnie z zapowiedziami, Polskie Koleje Państwowe ogłosiły drugi przetarg na budowę dworca w Świdniku. Czy tym razem uda się znaleźć wykonawcę inwestycji? Dowiemy się pod koniec miesiąca.

W maju wystartował przetarg na budowę lub modernizację 29 dworców w całej Polsce. Wśród wymienionych w dokumentacji, znalazł się również świdnicki. Zadecydowano, że dotychczasowa wiata nie będzie remontowana, a zamiast niej stanie obiekt modułowy. Obecny budynek, powstały w 1967 roku, miał zostać wyburzony.

Przedstawiciele PKP na oferty czekali do 11 lipca. Okazało się jednak, że nie uda się znaleźć wykonawców dla wszystkich obiektów. W przypadku części z nich zadeklarowane ceny przedsięwzięcia były zbyt wysokie. Natomiast na cztery nie złożono żadnych ofert. W tej grupie znalazł się także dworzec Świdnik - Miasto. Władze PKP podjęły więc decyzję o unieważnieniu postępowania.

Teraz spółka ponowiła przetarg. Nowe zamówienie dotyczy 20 lokalizacji. Przewidziano realizację w dwóch wersjach - skromniejszej, z toaletą, ale bez ogrzewanej poczekalni i pomieszczeń komercyjnych oraz bardziej rozbudowanej, z zamkniętą poczekalnią, częścią komercyjną bądź kasą z zapleczem sanitarnym. Właśnie taki budynek miałby powstać w Świdniku. Wyróżnikiem nowych dworców mają być niewielkie wieże zegarowe.

O tym, czy znajdą się chętni do realizacji inwestycji, dowiemy się prawdopodobnie jeszcze we wrześniu. Wykonawca będzie miał 70 tygodni na przygotowanie budynku.

sobota, 01 wrzesień 2018 19:52

Świdnik pamięta

Wydarzenia sprzed lat świdniczanie upamiętnili mszą św., która odprawiona została w kościele pw. NMP Matki Kościoła, w intencji wszystkich, którzy zginęli, a także z prośbą do Boga o dar pokoju. Wierni usłyszeli również wiersz Kazimierza Wierzyńskiego „Święty Boże”, w interpretacji Marii Winiarskiej.

Następnie przedstawiciele władz miasta i kościoła złożyli kwiaty pod pomnikiem ks. Jana Hryniewicza.

- Modliliśmy się za Polaków, którzy stanęli w obronie swoich rodzin, małych ojczyzn i ojczyzny. Pamięć o nich musimy przekazywać następnym pokoleniom - mówił burmistrz Waldemar Jakson.

niedziela, 02 wrzesień 2018 08:34

Na miarę czasów

Są już dokładne wizualizacje dwóch wersji motocykla WSK. O planach reaktywacji kultowej maszyny opowiadali jej projektant i przedstawiciele Urzędu Miasta.

Sobotni XI Ogólnopolski Zlot Motocykli WSK i Innych był idealnym momentem na pokazanie efektów pracy zespołu, zajmującego się reaktywacją legendarnego jednośladu. Pomysł na jego powrót, ale w odmienionej wersji, pojawił się już kilka lat temu. Podchwyciły go władze miasta.

- Skonstruowanie i rozpoczęcie produkcji motocykla to wbrew pozorom bardzo skomplikowane przedsięwzięcie – zapowiadał Michał Piotrowicz, zastępca burmistrza Świdnika. - Nasz ambitny projekt zakłada, że będzie to w możliwie maksymalnym stopniu oryginalna, polska konstrukcja, której elementy będą również produkowane w kraju. Potrzebujemy więc nowoczesnej myśli inżynierskiej, kapitału i rzecz jasna mocy wykonawczych.

Od pomysłu do projektu

Na początku potrzebny był jednak specjalista, który nada nowej maszynie realne kształty.

- Michał Piotrowicz znalazł w internecie mój projekt i realizację poprzedniego motocykla i zadzwonił. Tak rozpoczęła się nasza współpraca - mówi Jędrzej Jacek Synakiewicz, autor projektu nowej wueski. - Bardzo się ucieszyłem, że te wszystkie lata spędzone przy temacie motocykli odniosły skutek, że ktoś to zauważył i próbuje się ze mną dogadać jak z fachowcem w tej dziedzinie.

Szybko zaczęły pojawiać się pomysły na konkretne rozwiązania. - Doskonale znałem wueskę, sam też nią jeździłem w młodości. Myślałem, że może da się wyciągnąć z nowego motocykla coś bardziej zbliżonego do oryginalnego WSK. Natomiast w tamtym czasie siedziałem także nad koncepcją motocykla o pojemności 125 cm3 z nietypowym napędem i razem z Michałem Piotrowiczem doszliśmy do wniosku, że ten projekt jest na tyle ciekawy i nośny, że warto pomyśleć nad tym, żeby to była właśnie nowa wueska - opowiada J. Synakiewicz.

Tradycja i nowoczesność

Nowy motocykl ma być wypełniony nowoczesnymi rozwiązaniami.

- Trudno w tych czasach wprowadzać jakiś towar czy produkt, który nie będzie w pewien sposób innowacyjny - tłumaczy J. Synakiewicz.

Reaktywowana wueska będzie więc wyposażona w silnik patentu swojego konstruktora. Pracując w cyklu dwusuwowym, nie będzie wymagał mieszania paliwa z olejem. Ma również spełniać europejskie normy czystości spalin. Chłodzony powietrzem będzie stanowił element nośny konstrukcji. Rama przednia, pomocnicza i wahacz wykonane zostaną z metalu, elementy nadwozia z kompozytów, podobnie jak pas napędowy. Motocykl zostanie przystosowany również do zainstalowania napędu elektrycznego. Nowatorskim rozwiązaniem jest również bezstopniowa, automatyczna skrzynia biegów.

W ubiegłą sobotę uczestnicy zlotu zobaczyli dwie wersje wueski. Pierwsza, WSK-T125 dedykowana turystyce, będzie ważyć około 148 kg. Zostanie również przystosowana do montażu różnego rodzaju toreb i sakw. Wersja sportowa, czyli WSK-S125 zostanie wyposażona w mocniejszy silnik i będzie ważyć nieco mniej, bo ok. 140 kg. Pomysłodawcy reaktywacji maszyny planują również powstanie wersji o większej pojemności, nawet do 1000 cm3.

Co dalej?

Przedstawiciele Urzędu Miasta tłumaczą, że nowy motocykl mógłby realnie wejść do produkcji za około 3 lata. W przyszłym roku ma zostać zaprezentowany egzemplarz studialny. Za dwa lata powinien być gotowy prototyp. Oczywiście, w tzw. międzyczasie przed pomysłodawcami jeszcze dużo pracy, również tej związanej ze znalezieniem źródeł finansowania reaktywowanego motocykla. Jednym z możliwych scenariuszy jest zawiązanie spółki z pakietem większościowym należącym do Urzędu Miasta i z inwestorem strategicznym. Jak podkreślają pomysłodawcy, zależy im, żeby motocykl zawierał jak najwięcej krajowych podzespołów, ale również, żeby za jego produkcję była odpowiedzialna firma z Lubelszczyzny.

sobota, 01 wrzesień 2018 09:47

Chcemy się zmieniać i rozwijać

Od miesiąca Spółdzielnią Mieszkaniową kierują nowe władze. Jak tłumaczą, właśnie diagnozują jej aktualny stan. Z Katarzyną Denis, prezes SM, rozmawiamy o nadchodzących zmianach i planach na dalszy rozwój instytucji.

- Objęła Pani stanowisko prezesa Spółdzielni Mieszkaniowej w Świdniku. Jakie są Pani pierwsze spostrzeżenia? SM to dobrze zorganizowana firma, czy potrzeba w niej zmian?

- Pierwszy miesiąc pracy z pewnością jest czasem na przeprowadzenie diagnozy aktualnego stanu funkcjonowania Spółdzielni. Dużą pomocą w określeniu priorytetów na najbliższe miesiące była praca wykonana przez panów Jana Pyszniaka i Mariana Gołębiowskiego, którzy czasowo pełnili funkcje w zarządzie. W spółdzielni jest wiele do zrobienia, rezerwy są bardzo duże. Potrzeba pewnych zmian w strukturze organizacyjnej i codziennym funkcjonowaniu. Dostrzegają to również pracownicy, którzy wykazują chęć zmian i współpracy.

- Jakie są Pani główne cele „na już” i na dalszą przyszłość?

- W strukturze zatrudnienia w SM istnieją luki. Wspólnie z zarządem musimy się skupić na zapełnieniu ich właściwymi osobami tak, abyśmy mogli dalej rozwijać spółdzielnię. Ponadto, natychmiastowych prac wymaga otoczenie głównej jej siedziby. Lokale użytkowe oraz bezpośrednie zaplecze pracownicze, znajdujące się przy al. Armii Krajowej 1, potrzebują znaczących zmian.

- Poprzedni zarząd wielokrotnie narzekał na współpracę z Urzędem Miasta. Czy na tej linii dostrzega Pani problemy, czy raczej szanse?

- Nie możemy budować pozycji spółdzielni w opozycji do samorządu, czy to gminnego, czy powiatowego. W naszych zasobach mieszka niemal połowa mieszkańców Świdnika i ich dobro musi być celem nadrzędnym, zarówno władz miasta, jak i zarządu spółdzielni. Pełnię swoją funkcję dopiero miesiąc, a już kilkukrotnie, wspólnie z przedstawicielami burmistrza, rozwiązywaliśmy bieżące problemy. Rokowania dotyczące naszej współpracy są bardzo dobre.

- O spółdzielniach mieszkaniowych często mówi się jako o relikcie przeszłości. Pojawiają się głosy, że powinno się je zlikwidować i zastąpić wspólnotami mieszkaniowymi. Czy Pani zdaniem taka przyszłość czeka również świdnicką SM?

- Według mnie spółdzielnie mieszkaniowe same w sobie mają rację bytu. Niestety jest tak, że większość z nich nie była lub nie jest dobrze zarządzana. W wielu spółdzielniach potrzeba zmian w podejściu do codziennych spraw, nastawienia bardziej rynkowego, ukierunkowania na dobro mieszkańców. Nasza spółdzielnia ma ogromne rezerwy i z pewnością będziemy chcieli je wykorzystać tak, aby wszyscy, którzy mieszkają w naszych zasobach byli zadowoleni.

- Mieszkańcy pytają często o remonty dróg i chodników należących do SM. Zauważają, że ich stan różni się od miejskich. Czy jest szansa na przyspieszenie prac mających na celu poprawę spółdzielczej infrastruktury?

- Musimy pamiętać, że funkcjonowanie spółdzielni – również w obszarze finansów – znacząco różni się od jednostek samorządu terytorialnego. Jako instytucja, zasadniczo opieramy się na opłatach czynszowych naszych członków. W porównaniu do gminy czy powiatu, mamy bardzo ograniczone możliwości pozyskiwania środków zewnętrznych. Nasze inwestycje niejednokrotnie wymagają bieżącej akceptacji mieszkańców. Z pewnością jednak wiemy, co należy w naszej infrastrukturze poprawić i będziemy chcieli te prace stopniowo realizować.

- Świdnicka spółdzielnia od lat oddaje nowe bloki. Trudno jednak mówić o boomie budowlanym, biorąc pod uwagę, że nowy budynek jest zasiedlany średnio raz na dwa lata. Natomiast kolejka czekających na spółdzielcze „m” jest bardzo długa. Czy rozważacie państwo budowę większej ilości bloków spółdzielczych?

- W naszych planach jest budowa kolejnych budynków, jednak tempo inwestycji jest uzależnione od wielu czynników. Planując przyszłość, musimy mieć na względzie również bieżące utrzymanie już istniejącej infrastruktury, konieczność przeprowadzenia szeregu prac remontowych oraz obowiązujące od niedawna przepisy, które sprawiają, że inwestycje w nowe bloki nie zawsze są dobrym posunięciem. Na pewno jednak chcemy budować nowe budynku i rozwijać naszą spółdzielnię.

Agnieszka Kalinowska

Strona 3 z 311