• Repertuar
  • Zdrowy Świdnik
  • rodzinka
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Idzie sobie Grześ...
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Załatw sprawę w Urzędzie
piątek, 18 październik 2019 14:19

Otwierają drzwi do życia

W październiku 2009 roku powstał Środowiskowy Dom Samopomocy Polskiego Stowarzyszenia na rzecz Osób z Niepełnosprawnością Intelektualną Koło w Świdniku. Celem placówki było jak najlepsze przystosowanie podopiecznych do funkcjonowania w życiu społecznym. Początkowo z tej pomocy korzystało kilka osób. Dziś jest ich 27, a ŚDS świętuje 10-lecie działalności.

Na urodzinowej uroczystości w Centrum Kultury stawili się przedstawiciele władz miasta i powiatu, świdnickich i lubelskich instytucji, placówek zajmujących się działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych, a także radni miejscy, sympatycy i uczestnicy Warsztatu Terapii Zajęciowej, Dziennego Centrum Aktywności oraz Środowiskowego Domu Samopomocy działających w ramach PSONI Koło w Świdniku.

- Mam nadzieję, że nasi podopieczni przychodzą do nas nie tylko z obowiązku, ale także z autentycznej potrzeby i odnajdują u nas prawdziwy dom. Nasze sukcesy są możliwe i widoczne dzięki wspaniałej kadrze. Dziękuję Monice Ciechomskiej i Żanecie Adamek, które pełniły funkcje kierowników ŚDS, Jolancie Zarzyckiej, głównej księgowej, pracownikom: Paulinie Gduli, Katarzynie Oleszczuk, Jadwidze Hojdzie, Emilii Królik, Marii Tarasiuk, Renacie Elmerych, Annie Angelloni-Wójcik, Ewie Szymczyk, Alinie Fijałko i Grzegorzowi Młynarczykowi -  mówiła Iwona Ratajczak, przewodnicząca zarządu świdnickiego Koła PSONI i tymczasowa szefowa ŚDS. Słowa podziękowania, za wieloletnią współpracę oraz wsparcie, skierowała również do władz miasta, powiatu i zaprzyjaźnionych instytucji.

Goście nie szczędzili jubilatom gratulacji i życzeń. Burmistrz Waldemar Jakson, dziękując za dotychczasową działalność, podkreślał ważność Środowiskowego Domu Samopomocy dla mieszkańców: - Życzę państwu wielu kolejnych sukcesów i tego, by wasz dom funkcjonował jak najlepiej i jak najdłużej, bo jest w Świdniku bardzo potrzebny. Ciepłe słowa popłynęły od Włodzimierza Radka, przewodniczącego Rady Miasta, Radosława Brzózki, członka zarządu powiatu, Andrzeja Mańki, kierownika MOPS i przewodniczącego Rady Powiatu, Alicji Jankiewicz, przewodniczącej zarządu lubelskiego Forum Organizacji Osób Niepełnosprawnych – Sejmik Wojewódzki.

Jednym z punktów jubileuszowego spotkania były występy artystyczne. Grupa taneczno-teatralna „Pasjonaci” zaprezentowała spektakle „Historia jednej miłości” i „Dotyk”. Na scenie pojawili się także Tomasz Jewtuch w piosence „Chłop z Mazur”, Joanna Apanasienko i Paweł Wasilak w choreografii do utworu „Volare”. Artystów przygotowała Renata Elmerych.

Na zakończenie goście spróbowali urodzinowego tortu.

aw

czwartek, 17 październik 2019 11:23

Biblioteczny wolontariat

Najpierw praktyki, za chwilę „praca” instruktorów. Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 7 podjęli się uczenia młodszych koleżanek i kolegów gry w planszówki. Z ich wiedzy można już korzystać w Miejsko-Powiatowej Bibliotece Publicznej.

- Na naszą propozycję utworzenia bibliotecznego wolontariatu odpowiedziało kilkoro uczniów, działających w Kole Wolontariatu „Siódemki”, prowadzonym przez Annę Chyćko i Katarzynę Kondracką. Na razie jest to zabawa z planszówkami i poznawanie biblioteki. Nie wykluczamy jednak innych zajęć, choćby zbierania historii świdniczan czy przygotowywania wystaw. Zobaczymy za kilka miesięcy, jak rozwinie się ta działalność - wyjaśnia Dorota Cioczek z MPBP.

Młodzież przez kilka dni zapoznawała się z grami planszowymi, którymi dysponuje biblioteka. Teraz czas na spotkania z młodszymi czytelnikami.

- Wolontariat w bibliotece bardzo nam odpowiada. Bawimy się z dziećmi, czytamy im książki, gramy. Jeśli akurat nie ma maluchów, pomagamy paniom bibliotekarkom. Panuje miła atmosfera, możemy się też wiele nauczyć - mówią Adrianna Chorębała i Oliwia Baryła, uczennice klasy 7.

Wolontariusze dyżurują we wtorki, w godz. 16.00-18.00. Każde dziecko, które odwiedzi w tym czasie placówkę przy ul. Niepodległości 13, może liczyć na ich zainteresowanie i wspólnie granie, a także pomoc, na przykład w wyborze książeczek do czytania.

- Zapraszamy wszystkie dzieci. Warunek jest jeden – powinny mieć ze sobą kartę czytelnika, co będzie dla nas znakiem, że rodzice wiedzą o ich wizycie. Nie są to zorganizowane zajęcia, ale chcemy pokazać mieszkańcom, że biblioteka to miejsce otwarte dla wszystkich i dzieci mogą tu spędzać czas, na przykład grając w planszówki – dodaje D. Cioczek.

aw

niedziela, 13 październik 2019 08:00

Zasłużył na własną jednostkę

23 stycznia 2008 roku wojskowy samolot CASA rozbił się podczas podchodzenia do lądowania na lotnisku 12. Bazy Lotniczej w Mirosławcu. Zginęło 21 wojskowych. Wśród nich świdniczanin, płk pil. Jerzy Piłat, dowódca bazy. 29 stycznia 2008 r., prezydent RP Lech Kaczyński awansował go pośmiertnie na stopień generała brygady. 30 września bieżącego roku, gen. Jerzy Piłat został patronem 12. Bazy Bezzałogowych Statków Powietrznych. 6 października przyznano mu tytuł Honorowego Obywatela Świdnika.

Od momentu wyboru patrona jednostki do wrześniowej uroczystości musiał minąć rok. Wojskowe i kancelaryjne procedury, weryfikacja IPN, podpis Ministra Obrony Narodowej. Kandydatów było trzech. Jednogłośnie wybrano Jerzego Piłata. Dlaczego?

Był człowiekiem

Myślę, że za całokształt służby, ale też dlatego, że był człowiekiem dla wszystkich. Jako dowódca, z jednakowym szacunkiem odnosił się do podwładnych i pracowników cywilnych. Niezależnie od stopnia bądź zajmowanego stanowiska. Wszyscy to podkreślają - mówi Paweł Szczepanowski, brat generała Jerzego Piłata.
Pani Halina Piłat, matka Jerzego, potwierdza: - Ze wszystkimi żył dobrze: z księdzem i ludźmi. Pomagał małemu klubowi sportowemu, udostępniając obiekty jednostki.
Żeby docenić zaangażowanie, wówczas jeszcze pułkownika Jerzego Piłata w życie lokalnej społeczności, trzeba wiedzieć, że Mirosławiec Górny to bardziej koszary niż miejscowość. Jednostka leży na uboczu głównych szlaków komunikacyjnych, jest pracodawcą i żywicielem nie tylko służących w niej żołnierzy.

O terminie uroczystości rodzina dowiedziała się z dwumiesięcznym wyprzedzeniem. Przyszli na nią żołnierze jednostki, koledzy, zaproszeni goście, a także stacjonujący w Mirosławcu Amerykanie, którzy koniecznie chcieli poznać rodzinę generała. 

Choroba niegenetyczna

Pierwszym etapem edukacji lotniczej Jerzego Piłata było liceum w Dęblinie? Nic bardziej mylnego. Na samoloty chorował już od pierwszej klasy podstawówki, właściwie nie wiadomo dlaczego.

- Do modelarni przy ul. Dworcowej chodził już jako mały chłopak. Wolał kleić modele niż odrabiać lekcje. Pracowałam przy WSK i często bywałam w biurowcu, między innymi w biurze projektowym. Pytam czy by mi nie dali jakiegoś papieru, bo mam w domu takiego, co bez przerwy coś lepi, żeby latało. Wtedy brakowało wszystkiego, papieru też. Dali mi jakieś karty, na których coś wcześniej rysowali. Pracował tam Jerzy Czajka, mąż mojej koleżanki. Był chyba inżynierem. Pyta kiedyś: - Co wyszło z tych papierów?

- Coś tam kleił, a potem tym rzucał. Dostałam jeszcze więcej papieru, a pan Jurek zainteresował się postępami syna. W końcu zaproponował, żeby zrobił w domu wystawę, a on ją odwiedzi. Gdzieś w czwartej klasie, Jurek urządził wystawę. Poprosił o nitkę, bo musiała być profesjonalna - modele zawiesił w oknie i przy meblach.
Przyszedł pan Czajka i mówi: - Wie pani co, ja mu jeszcze nie będę w głowie mieszał, bo jest za młody. Ale jest w Dęblinie szkoła lotnicza, a on zapowiada się na świetnego pilota. I tak się stało. Jurek zdał egzamin sprawnościowy, a że świadectwo ze szkoły podstawowej miał bardzo dobre, dostał się do liceum lotniczego. Potem droga była już prosta. Szkoła Orląt, pierwsze gwiazdki i służba w jednostce.

Sprawa zainteresowań lotniczych, chociaż nieuzasadnionych, wydaje się wytłumaczona. Zainteresowanie mundurem da się wyjaśnić bardziej racjonalnie.

- Mieliśmy przyszywaną babcię, Jadwigę Kowalik. Była żołnierzem, często opowiadała o II wojnie światowej i jak tam w wojsku jest. Może ona była przyczyną - tłumaczy P. Szczepanowski.

Do Świdnika - zawsze

Iwona Piłat, żona Jerzego, opowiadała, po jego śmierci, że mąż zawsze był gotowy na wyjazd do Świdnika, chociaż służba rzadko na to pozwalała. Ale kiedy już mógł, to od samego rana nie dało się z nim wytrzymać. Dlaczego jeszcze nie spakowani, bo jechać trzeba. A w drodze dzwonił do matki: - Mamo, parz kawę, żebym nie czekał, bo w Garbowie jestem. W cienkiej szklance, tylko z cienkiej piję.

- Kiedy studiował w Paryżu, dostałam od niego faks z życzeniami z okazji Dnia Matki. O godzinie 22.00 zadzwonił domofon. Jakiś mężczyzna pyta czy ma do czynienia z Haliną Piłat. Wystraszyłam się, że może policja, ale przecież nic złego nie zrobiłam. Okazało się, że przyjechał kurier z kwiatami od Jurka - opowiada pani Halina.

Paryskie studia

Po promocji najpierw był Glinnik, potem Radom, następnie studia za granicą. W Ogólnowojskowym Kolegium w Paryżu spędził półtora roku i wrócił, już do Mirosławca, gdzie został dowódcą bazy. Odbył też studia w Quebec w Kanadzie.

- W Radomiu uratował życie młodej pilotce, Joasi Erbetowskiej. Leciała bardzo nisko nad ziemią i obcięło silnik. Próbowała jeszcze sprowadzić samolot na ziemię. Nie chciała go utracić, ale Jurek, który był kierownikiem lotów, kategorycznie nakazał jej, żeby się katapultowała. Dostał za to awans na majora - wspomina pani Halina.

Na emeryturę do domu

W chwili tragicznej śmierci Jerzy Piłat miał 46 lat. Zawsze powtarzał, że na emeryturę wróci do Świdnika.

- Wracaliśmy wieczorem z odwiedzin u Pawła. Było to ostatnie Boże Narodzenie Jurka. Miesiąc później zginął. Co chwila się zatrzymywał i rozglądał. W końcu mówi: - Jaki piękny jest teraz Świdnik. Żona mu tłumaczy: - Juruś, bo to święta, wszystko jest oświetlone... - Nie, to nie dlatego. Ty wiesz, jak tu jest wszystko w porządku poukładane i zadbane? Jeżdżę po Polsce i świecie, ale nigdzie tak nie jest.

Jerzy Piłat zdążył przed śmiercią, wraz z żoną, wykształcić dzieci. Jedna z córek pracuje w Państwowej Agencji Żeglugi Powietrznej w Warszawie, druga uczy polskiego i angielskiego w szkole w Luksemburgu. 

Wiele wskazuje na to, że Ministerstwo Obrony Narodowej miało swoje plany w stosunku do pułkownika Piłata. Przeciętnego oficera nie wysyła się na studia do Francji i Kanady. Jakie to były plany, pozostanie tajemnicą.

Każdej ostatniej niedzieli stycznia, w kościele pw. Św. Józefa odprawiana jest msza święta za duszę generała Jerzego Piłata i wszystkich polskich lotników, którzy zginęli w katastrofach. Rodzina nie musi już jej zamawiać, po prostu tak jest.

Jan Mazur

czwartek, 10 październik 2019 11:43

Rządowe promesy dla OSP

Po raz pierwszy w historii, dzięki nowelizacji ustawy o ochronie przeciwpożarowej, możliwe jest dofinansowanie jednostek Ochotniczych Straży Pożarnych z budżetu państwa. Promesy o wartości 175 tysięcy złotych trafiły do 35 jednostek z powiatu świdnickiego. Przekazanie odbyło się wczoraj, w sali plenarnej urzędu miasta.

Promesy wręczali: Sylwester Tułajew, sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji, Artur Soboń, wiceminister inwestycji i rozwoju, st. bryg. Grzegorz Alinowski, lubelski komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej oraz bryg. Sławomir Kowalczyk, komendant powiatowy PSP w Świdniku.

Premier Mateusz Morawiecki skierował do członków OSP specjalny list, który odczytał Sylwester Tułajew: „Ochotnicze Straże Pożarne stanowią nasz narodowy skarb i dumę, a wy jesteście tej dumy bezpośrednim powodem. Dostrzegamy potrzeby waszych jednostek i staramy się tworzyć warunki niezbędne do ich funkcjonowania. Wierzę, że działania, które podejmujemy przełożą się na poprawę bezpieczeństwa mieszkańców i komfort waszej pracy” - napisał premier.

Sekretarz stanu dziękował strażakom w imieniu swoim oraz Mariusza Kamińskiego, ministra spraw wewnętrznych i administracji. Zapowiedział również kolejne dofinansowania.

- Od początku tej kadencji, dużą wagę przykładamy do spraw związanych z bezpieczeństwem mieszkańców naszego kraju, stąd realizacja tego programu. Już dziś, przygotowujemy się w ministerstwie do jego kolejnej edycji. Chcę podziękować wam wszystkim, za to, że mimo krótkiego terminu, złożyliście wnioski. Dziękuję również za bardzo dobrą współpracę PSP i OSP - mówił Sylwester Tułajew.

- Przygotowujemy takie rozwiązania, aby wszyscy ci, do których są one kierowane mogli z nich korzystać. Po raz pierwszy aplikujemy o tego rodzaju pieniądze i robimy to skutecznie. Chciałbym aby dzisiejszy dzień był zapamiętany jako dzień dobrej współpracy - dodał Artur Soboń.

Lubelski Komendant Wojewódzki podkreślił jak ważne jest funkcjonowanie oraz wzajemne wsparcie strażaków zawodowych i ochotników: - Dziękuję ministrom Sylwestrowi Tułajewowi, Arturowi Soboniowi oraz rządowi za docenienie roli OSP i PSP. Są to dwa płuca, które nie mogą bez siebie funkcjonować. Co drugie zdarzenie jest obsługiwane przez strażaków ochotników, to pokazuje jak bardzo potrzebne są jednostki OSP i jak istotną rolę pełnią w systemie bezpieczeństwa państwa.

Rządowe promesy, dodatkowym 1000 zł dla każdej jednostki OSP, wsparło świdnickie starostwo powiatowe. Przekazane pieniądze zostaną wykorzystane na realizację zadań statutowych.

ao

czwartek, 10 październik 2019 11:11

Pieniądze na ul. Racławicką

2,1 mln zł, tyle władze ratusza przekażą na po­moc w przebudowie drugiego odcinka należącej do powiatu ulicy Racławickiej.

- Wesprzemy samorząd powia­towy w przebudowie ulicy Rac­ławickiej. Dbamy o coraz lepszą jakość dróg w naszym mieście, a to jedna z głównych arterii, bardzo ważna dla mieszkańców. Przekazu­jąc fundusze pomożemy w szybkim i sprawnym wykonaniu tej inwesty­cji - mówi Waldemar Jakson, bur­mistrz Świdnika.

W budżecie miasta zapisano 2,1 mln zł na inwestycję. To więcej niż po­czątkowo zakładano, bo zmieniły się kwoty przetargowe. Całe przed­sięwzięcie pochłonie ok. 8 mln zł. Starostwo otrzyma też dotację z rządowego Funduszu Dróg Samo­rządowych.

Remont Racławickiej to jedna z naj­bardziej wyczekiwanych inwestycji w Świdniku. Nawierzchnia ulicy jest już mocno zużyta. Pierwszy etap zakończył się w ubiegłym roku. Te­raz pracownicy z Przedsiębiorstwa Robót Drogowych Lubartów SA zajmują się drugim odcinkiem, po­między skrzyżowaniami z ul. Kosy­nierów i al. Armii Krajowej.

Zgodnie z planem, Starostwo Po­wiatowe ma zakończyć inwesty­cję w tym miesiącu. Obok nowej, równej nawierzchni, mieszkańcy dostaną też chodniki i ścieżkę ro­werową. U zbiegu ulic Kosynierów, Racławickiej, Krępieckiej i Głogowej powstanie rondo.

Władze miasta przedstawiły też pomysły na kompleksowe roz­wiązanie kwestii dróg powiatowych w Świdniku.

Magistrat proponuje przejęcie głównych arterii: al. Lotników Pol­skich oraz ulic Racławickiej, Dworco­wej, Kusocińskiego i Maczka. Takie rozwiązanie, m.in. uprości kwestie związane z ich odśnieżaniem czy sprzątaniem. Teraz mieszkańcy często nie wiedzą kto zarządza in­teresującą ich drogą. Urząd Miasta dysponuje też większymi środkami na utrzymanie ulic. Starostwo Po­wiatowe jeszcze nie odpowiedziało na propozycję miasta.

rp

czwartek, 10 październik 2019 08:00

Kredyt gotówkowy czy samochodowy?

/Artykuł sponsorowany/

Kredyt gotówkowy czy samochodowy? Co się bardziej opłaca?

Kupno auta zawsze jest dużym wydatkiem, nawet jeśli dotyczy używanego egzemplarza z rynku wtórnego. Ponieważ nie każdy dysponuje na tyle dużymi oszczędnościami, aby nabyć samochód za gotówkę, wielu Polaków decyduje się na zaciągnięcie w tym celu kredytu. Pytanie tylko, czy wybrać kredyt samochodowy, czy może gotówkowy? Poszukajmy odpowiedzi na to pytanie.

Koszty

Ponieważ pytanie dotyczy opłacalności, zacznijmy właśnie od tej kwestii. Porównując kredyt samochodowy i kredyt gotówkowy na finanse.rankomat.pl, okazuje się, że ten drugi produkt jest nieco tańszy. Mianowicie najkorzystniejsze pod względem finansowym oferty kredytów samochodowych cechują się RRSO na poziomie o 1-2 punkty procentowe niższym niż kredyty gotówkowe. O ile w przypadku niewielkich kwot nie są to znaczne różnice, o tyle przy kupnie drogiego auta stają się zauważalne dla portfela. Dlatego, jeśli chodzi wyłącznie o opłacalność finansową, korzystniejsze są kredyty samochodowe. Ale ponieważ nie tylko koszty się liczą, przeanalizujemy inne kwestie, które mają wpływ na wybór jednego z dwóch analizowanych rozwiązań.

Własność

Podczas gdy auto sfinansowane ze środków pochodzących z kredytu samochodowego do momentu jego całkowitego spłacenia pozostaje własnością banku, pojazd nabyty z pieniędzy pozyskanych w ramach kredytu gotówkowego należy wyłącznie do nabywcy. Wynika to z faktu, że kredyt samochodowy ma charakter celowy, tzn. otrzymane pieniądze trzeba przeznaczyć wyłącznie na zakup auta, podczas gdy kredyt gotówkowy można przeznaczyć na dowolny cel. To bardzo ważna kwestia, która wpływa na inne aspekty związane z pożyczaniem pieniędzy w ramach kredytu samochodowego.

Zabezpieczenie

Zaciągając kredyt samochodowy, w razie braku spłaty kolejnych rat bank może odebrać auto, które dopiero po uregulowaniu ostatniej transzy przechodzi na własność nabywcy. Dlatego na to rozwiązanie należy się zdecydować wyłącznie, jeśli ma się stuprocentową pewność spłaty w ustalonym terminie. Jest to zresztą tak samo istotne w przypadku kredytu gotówkowego, jednak jeśli on przestanie być spłacany, bank nie ma prawa do odebrania auta - może „jedynie” wszcząć tradycyjną procedurą windykacyjną, w wyniku której ewentualnie komornik zlicytuje majątek, w którego składzie znajduje się samochód.

Sfinansowanie dodatkowych wydatków

Fakt, że kredyt samochodowy jest celowy, oznacza, że pozyskane z niego środki można przeznaczyć tylko na zakup auta. Nie można zaciągnąć kwoty przekraczającej jego wartość, dlatego wszelkie pozostałe wydatki, jak np. zakup ubezpieczenia czy wykonanie niezbędnych napraw albo przeglądów, trzeba ponieść we własnym zakresie. Tymczasem decydując się na kredyt gotówkowy, można wnioskować o praktycznie dowolną kwotę, tak aby z pożyczonych pieniędzy sfinansować zakup nie tylko samego pojazdu, ale również wspomnianych polis czy w razie potrzeby napraw.

Dostępność

Porównując kredyt gotówkowy i samochodowy należy zwrócić uwagę również na kwestię dostępności. Otóż kredyty gotówkowe, oferowane przez wszystkie banki na rynku, są generalnie bardziej dostępne niż kredyty samochodowe, które można zaciągnąć tylko w kilku placówkach. Ponadto wymagają spełnienia większej liczby formalności niż dość proste kredyty gotówkowe, które otrzymuje się niemal natychmiast. Więcej na ich temat można przeczytać na stronie finanse.rankomat.pl.

Podsumowanie

Podsumowując, kredyt samochodowy jest nieco tańszy, ale trudniejszy w pozyskaniu i nie pozwala na sfinansowanie zakupu ubezpieczeń, podczas gdy kredyt gotówkowy jest znacznie bardziej elastyczny, ale trochę droższy.

środa, 09 październik 2019 08:13

Kredyt dla pracujących za granicą?

/Artykuł sponsorowany/

Wielu Polaków przebywa za granicą okresowo lub na stałe w celach zarobkowych. Ale czy w przypadku problemów finansowych możemy uzyskać kredyt gotówkowy w polskich bankach za granicą? Jest to jak najbardziej możliwe, jednakże zdecydowanie bardziej trudne, niż w przypadku starania się o kredyt w Polsce. Trzeba liczyć się z zaostrzonymi warunkami oraz przyniesieniem dodatkowych dokumentów. Dowiedz się, jakie formalności należy spełnić, by uzyskać pożyczkę za granicą, a także jakie banki oferują kredyt dla pracujących w obcym kraju.

Praca za granicą wiąże się często z niespodziewanymi wydatkami, a koszty utrzymania za granicą są wyższe niż w kraju. Czy można uzyskać kredyt gotówkowy za granicą? To zależy od kilku czynników. Rynek usług bankowych dla osób, które chcą starać się o kredyt gotówkowy, ale nie pracują w kraju, jest zaostrzony. Emigranci często mają problem z uzyskaniem kredytu gotówkowego w instytucjach finansowych, gdyż ich zarobki są przyznawane w obcej walucie. Szukasz najtańszego kredytu gotówkowego? Sprawdź Totalmoney.pl, czyli największą porównywarkę kredytów w Polsce.

Powodem takiego stanu rzeczy jest Rekomendacja S, która uniemożliwia bankom w Polsce udzielanie kredytów osobom zarabiającym w innej walucie niż złoty polski. Jednak istnieją wyjątki od tej reguły. Zdecydowanie najlepiej wygląda sytuacja rodaków, którzy zarabiają w euro - w tym wypadku banki patrzą przychylniej na kredytobiorcę. Dlatego, jeśli mamy pracę za granicą, a nasze wynagrodzenie jest wypłacane w walucie euro, to mamy spore szanse na uzyskanie kredytu.

Co sprawdzają banki podczas starania się o kredyt gotówkowy za granicą?

Bardzo ważnym czynnikiem, który decyduje o uzyskaniu pozytywnej decyzji o przyznaniu kredytu gotówkowego, jest forma zatrudnienia. Kredytobiorca, chcąc ubiegać się o kredyt gotówkowy za granicą, musi przedstawić bankowi szereg zaświadczeń i dokumentów:

  •  Umowę o pracę lub kontrakt - można uzyskać je u pracodawcy. Banki dodatkowo często wymagają tłumaczenia dokumentów na język polski. Przetłumaczenia musi koniecznie dokonać tłumacz przysięgły. Minimalny okres zatrudnienia u obecnego pracodawcy to okres 6 miesięcy.
  •  Zaświadczenie o dochodach - należy podać także dokument, który potwierdza uzyskanie stałego dochodu. Środki pieniężne nie mogą jednak pochodzić z prowadzonej za granicą działalności gospodarczej. Za to mogą pochodzić w emerytury lub renty (Unia Europejska, Szwajcaria, Islandia, Norwegia).
  • Wykaz wpłat i przelewów ze swojego konta bankowego - przeważnie z okresu 6 miesięcy, jednak instytucja bankowa może określić inną datę.
  •  Historia kredytowa lub raport wydany przez zamiejscowe Biuro Informacji Kredytowej - w zależności od kraju, w którym pracujemy, będą to różne instytucje:

- Anglia - Equifax, Experian lub Callcredit,
- Francja - Experian France
- Niemcy - Boniversum Consumer Information, Schufa lub Infoscore
- Belgia - raport dostępny na stronie internetowej Banku Narodowego

Warto wiedzieć! Jeśli starasz się o kredyt gotówkowy za granicą, dla banku bardzo istotny będzie twój staż pracy. Należy pamiętać o tym, że minimalny okres zatrudnienia, w którym możemy ubiegać się o kredyt, to okres 6 miesięcy.

Jakie banki udzielają kredytu gotówkowego dla pracujących za granicą?

Do niedawna istniały trzy instytucje bankowe, w których można było starać się o kredyt gotówkowy dla osób pracujących za granicą. Należały do nich Alior Bank, Bank Pekao oraz Deutsche Bank. Jednak ten ostatni zrezygnował z oferty w momencie, gdy przygotowywał się do fuzji z bankiem BZ WBK. Kredyt Alior Bank udziela kredytu gotówkowego w obcej walucie. Kredytobiorca ma do wyboru 3 obce waluty - EUR, USD lub GBP, a oprócz tego kredyt w polskiej walucie.

Osoby, które uzyskują zarobki w walucie, obecnie mają więc do wyboru zaledwie dwie oferty, które nie są zbyt korzystne dla kredytobiorcy. Mimo tego, że stopy procentowe w strefie euro są dużo niższe niż w Polsce, to oprocentowanie kredytów w euro jest zbliżone do tych udzielanych w złotych, czyli wynosi ok. 4%. Dla porównania średnie oprocentowanie kredytów w euro za granicą wynosi od 0,92% w Finlandii do 3,02% w Irlandii. Kredyty zagraniczne są więc udzielane na lepszych warunkach. Aby wybrać najtańszy kredyt gotówkowy, najlepiej dokładnie porównać całkowite koszty kredytu, które banki oferują dla osób pracujących za granicą.

Kredyt za granicą - jakie są koszty kredytu?

Jeśli uzyskamy kredyt gotówkowy za granicą, musimy liczyć się z ponoszeniem kosztów kredytu. Wliczają się do niego kapitał, odsetki oraz dodatkowe opłaty, takie jak prowizja, dodatkowe ubezpieczenie czy opłata przygotowawcza. Stosunek między otrzymanym kapitałem a całkowitym kosztem pożyczki wskazuje nam Rzeczywista Stopa Oprocentowania, czyli RRSO.

Warto sprawdzić, jakie RRSO proponuje bank w regulaminie, by zobrazować sobie koszty pożyczki. Szybkim i łatwym sposobem jest także kalkulator kredytu gotówkowego, który podaje nam wszystkie koszty pożyczki, tak że kredytobiorca może łatwo zapoznać się z warunkami kredytu. Warto sprawdzić ranking kredytów gotówkowych przed podjęciem decyzji o wnioskowaniu o kredyt. Pozwoli to wybrać najkorzystniejszą ofertę banku, która cieszy się największą popularnością i uznaniem wśród kredytobiorców.

czwartek, 03 październik 2019 11:32

I ty podaruj życie

Nadchodzi kolejna szansa, aby pomóc chorym. Klub HDK - PCK im. bł. ks. Jerzego Popiełuszki organizuje pobór krwi. Chętni zarejestrują się również w ośrodku dawców szpiku.

Akcja odbędzie się 4 października, w punkcie medycznym przy WSK PZL-Świdnik. Rejestracja rozpocznie się o godzinie 8.00 i potrwa do godziny 12.30.

Na pobór krwi należy przyjść wypoczętym i po spożyciu lekkiego śniadania. Dzień wcześniej nie pijmy alkoholu. Krwiodawcy powinni zgłosić się do biura przepustek zakładu z dowodem osobistym bądź innym dokumentem potwierdzającym tożsamość.

nat

_______________________

Złota akcja wystartowała

Klub HDK-PCK im. bł. ks. Jerzego Popiełuszki przy „PZL-Świdnik” S.A. rusza z kolejną odsłoną „Gorączki złota”. Akcja, organizowana wspólnie z PCK, polega na zbiórce 1,2 i 5-groszowych monet. Skarbonki rozstawione są w kilku punktach miasta.

- Jako krwiodawcy, nie ograniczamy się tylko do akcji poboru krwi. Chcemy pomagać również w inny sposób, stąd też nasze działania w ramach “Gorączki złota”. Pieniądze przeznaczone zostaną na letni wypoczynek i wyprawki szkolne dla dzieci z najuboższych rodzin - wyjaśnia Andrzej Słotwiński, prezes klubu.

Skarbonki na grosiki ustawione są w PZL-Świdnik, w Urzędzie Miasta, Starostwie Powiatowym i wszystkich świdnickich szkołach. Złotymi monetami mogą się też podzielić mieszkańcy Mełgwi, Trawnik i Piask. Akcja potrwa do czerwca 2020 roku.
- W poprzednich edycjach zebraliśmy ponad 1200 kg “złota” – dodaje A. Słotwiński. - Serdecznie dziękujemy za dotychczasowe wspólne działania i mamy nadzieje, że kolejne będą równie owocne.

aw

niedziela, 29 wrzesień 2019 17:56

Bieg Kardynalski (foto+film)

„Ku przyszłości - z nadzieją” - pod takim hasłem pobiegli uczestnicy trzeciej edycji imprezy. Startowali: dziewczynki i chłopcy w wieku 6-15 lat, dorośli, a także całe rodziny. Zwieńczeniem sportowego popołudnia był koncert „To dla Ciebie”, który odbył się w Miejskim Ośrodku Kultury. Poprowadzili go Natalia Terlecka i Karol Mazurek. Na scenie zaprezentowały się uczennice Szkoły Podstawowej nr 5, które do tańca z szarfami przygotowała Ewa Leszczyńska, a także chór Andantino z Szkoły Podstawowej nr 52 w Lublinie pod batutą Anny Wąsak. Po części artystycznej zwycięzcom biegu wręczono medale i podziękowania, a wśród wszystkich uczestników rozlosowano nagrody. Na głodnych i spragnionych czekał pyszny bigos i różne słodkości.

- Naszym celem było uczczenie ważnych rocznic związanych z prymasem Stefanem Wyszyńskim, św. Janem Pawłem II i bł. ks. Jerzym Popiełuszką, ale również propagowanie biegów jako zdrowej formy aktywności fizycznej oraz międzypokoleniowa integracja mieszkańców. Cieszymy się, że świdniczanie tak licznie wzięli udział w naszej imprezie i mam nadzieję, że w przyszłym roku spotkamy się w jeszcze większym gronie. Dziękuję serdecznie uczestnikom, współorganizatorom, patronom honorowym oraz sponsorom - mówi Irena Okoń, prezes Akcji Katolickiej przy parafii pw. Chrystusa Odkupiciela, pomysłodawczyni i organizatorka Biegu Kardynalskiego.

Organizatorem imprezy była parafia pw. Chrystusa Odkupiciela, we współpracy z: Akcją Katolicką, chórem Salve Regis, MCUS, MOK, świdnickim kołem Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta. Patronat honorowy objęli: wojewoda lubelski Przemysław Czarnek, burmistrz Waldemar Jakson, Włodzimierz Radek, przewodniczący Rady Miasta, starosta Łukasz Reszka, Andrzej Mańka, przewodniczący Rady Powiatu i Magdalena Wójcik, wójt gminy Mełgiew.

aw

poniedziałek, 23 wrzesień 2019 09:27

Pomagają odmienić zły los

Bezdomność to problem społeczny o szerokiej skali. W Polsce jest ponad 30 tysięcy takich osób. Nie brakuje ich również w Świdniku.

Jedną z najczęstszych przyczyn bezdomności jest uzależnienie. Jednak za każdym człowiekiem stoi historia, która nie musi być stereotypowa. Utrata dachu nad głową może wynikać z sytuacji bardziej złożonej, niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Pomocną dłoń do ludzi znajdujących się w trudnej sytuacji życiowej wyciągają m.in. takie instytucje, jak Towarzystwo Pomocy im. Św. Brata Alberta.

- W schronisku przebywa obecnie 40 lokatorów. Są to osoby w wieku od 20 do 75 lat. Problemy alkoholowe dotyczą większości z nich, jednak sytuacje, które do nich doprowadziły, są różne. Mogła to być śmierć bliskiej osoby, rozwód czy utrata majątku. Możemy pomóc każdemu. Niestety nie każdy tej pomocy oczekuje, a to jest kluczowe do zmiany swojego życia. Cieszymy się z każdego mieszkańca, któremu udało się wyjść na prostą. W tej chwili, w naszym ośrodku jest kilka osób, które mają pracę dorywczą. Niektórzy założyli rodziny i wynajęli mieszkania. Czasem mijamy ich na ulicach Świdnika. Takie przypadki przywracają wiarę i sprawiają, że nasza praca nie jest bezcelowa - mówi Stanisław Kubiniec, prezes świdnickiego koła Towarzystwa Pomocy.

Bezdomność ma również inną stronę. Są to osoby, które śpią na ławkach, spożywają alkohol i proszą o jedzenie lub pieniądze, zaczepiając przechodniów. Zazwyczaj odmawiają one wszelkiej pomocy i nie interesuje ich jakakolwiek zmiana w życiu.

- Na terenie Świdnika podejmujemy stosunkowo mało interwencji w sprawach bezdomnych. Są to pojedyncze przypadki zgłaszane przez mieszkańców. Często dotyczą osób w stanie nietrzeźwości. W naszym mieście nie ma izby wytrzeźwień, więc najczęściej karzemy ich mandatem. Jeśli nie mają z czego zapłacić, kierujemy wniosek do sądu, a ten może zamienić dług na pozbawienie wolności. Zdarzają się też osoby poszkodowane lub chore. Wówczas udzielamy im pomocy i zabieramy je do szpitala - mówi Janusz Wójtowicz, komendant Straży Miejskiej.

W noclegowni przy ulicy Orzeszkowej 4 działa tzw. punkt interwencyjny, w którym mogą przebywać osoby pod wpływem alkoholu. Dzięki temu, na terenie Świdnika nie odnotowano zgonów z powodu zamarznięcia.

__________________________

Każdy z nas może dorzucić cegiełkę i przyczynić się do poprawy warunków bytowych w schronisku. Przytułek mieszczący się przy ul. Orzeszkowej 4 (tel. 81 751 59 08) chętnie przyjmie takie dary jak kołdry, poduszki, prześcieradła i ubrania. Przynosić można również żywność z długim terminem ważności oraz warzywa.

ao

Strona 1 z 55

Najczęściej czytane