• Zdrowy Świdnik
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Repertuar
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Idzie sobie Grześ...
  • rodzinka
wtorek, 21 maj 2019 10:36

Zmierz się w kapsle!

Gra w kapsle, jedna z najpopularniejszych zabaw PRL wraca do łask. 30 maja o godzinie 15.00 dzieci oraz młodzież ze Świdnika będą miały okazję cofnąć się w czasie i wziąć udział w turnieju „Kapsel Cup”. Organizatorem wydarzenia jest Miejsko-Powiatowa Biblioteka Publiczna.

W murach placówki przy ul. Niepodległości gracze zmierzą się w dwóch kategoriach wiekowych: do lat 14 oraz od 15 roku życia. W zawodach może wziąć udział każdy, kto ukończył 6 lat. Rozgrywki podzielono na dwa etapy: Prolog oraz Wyścig. Na uczestników czekają dwa puchary Burmistrza Świdnika.

Zapisy na turniej prowadzone są do 29 maja do godziny 15.00, w Oddziale dla Dzieci w bibliotece głównej. Chętni mogą zgłaszać się także mailowo, pod adresem: dzieci@bibliotekaswidnik.pl.

Szczegółowy regulamin oraz rozkład rozgrywek znajduje się na stronie internetowej biblioteki.

poniedziałek, 20 maj 2019 13:48

Nietrzeźwy spacer z dzieckiem

W sobotę, około godziny 21.30 policjanci ze świdnickiej komendy otrzymali zgłoszenie o nietrzeźwej kobiecie spacerującej z małym dzieckiem. Na jednej z głównych ulic funkcjonariusze odnaleźli mieszkankę Świdnika z 5-letnią córką. Kobieta stanowczo odmawiała ujawnienia swoich danych oraz przebadania alkomatem.

- 47-latkę przewieziono na komendę gdzie udało się ustalić jak się nazywa. Przeprowadzone badanie wykazało, że w jej krwi znajduje się blisko 2 promile alkoholu. Dziecko trafiło do pogotowia opiekuńczego - mówi st. asp. Magdalena Szczepanowska z Komendy Powiatowej Policji w Świdniku.

Materiały dowodowe przekazano do sądu karnego i rodzinnego. Tam rozstrzygną się dalsze losy kobiety.

poniedziałek, 20 maj 2019 11:07

Pole Dance-sport dla każdego

Tancerka Pole Dance i choreografka. Mowa o Ewelinie Borowskiej, która od 5 lat zaraża swoją pasją i energią inne kobiety. Była pierwszą instruktorką Pole Dance w Lublinie, a dziś jest właścicielką High Life Studio w Świdniku. W rozmowie z nami opowiedziała, co skłoniło ją do uprawiania tej dyscypliny oraz jak wygląda jej praca.

- Jak rozpoczęła się Twoja przygo­da z Pole Dance?

- Zadzwonił do mnie kiedyś kole­ga, którego poznałam na studiach. Powiedział, że chce wprowadzić nowe zajęcia do Lublina i zapytał czy chciałabym być instruktorką. Chodziło właśnie o Pole Dance. Akurat byłam po studiach, chcia­łam wyjechać za granicę, pracować. Jednak stwierdziłam, że zobaczę, o co chodzi.

- I się zaczęło.

- Zrobiłam kursy i spodobało mi się. Zostałam, zaczęłam prowadzić zajęcia. W zasadzie byłam pierwszą instruktorką Pole Dance w Lublinie.

- Miałaś wcześniej styczność z tańcem?

- Tak, przetańczyłam ze 20 lat. Za­czynałam od tańca towarzyskiego, potem był disco dance, a skończy­łam na tańcu nowoczesnym, głów­nie na hip-hopie.

- Początki z Pole Dance musiały być bardzo ciężkie.

- Na początku bardzo bolały mnie ramiona i barki. W zasadzie całe moje ciało było nieprzyzwyczajone. Treningi były intensywne, odbywa­ły się codziennie. Bardzo cierpiałam. Nie dałam rady czesać włosów, nie byłam w stanie podnieść rąk do góry. Byłam bardzo obolała. Ale cia­ło szybko się przyzwyczaiło.

- Pojawiły się też złe opinie.

- Ludzie byli negatywnie nastawie­ni. Bardzo chciałam pokazać, że Pole Dance to jednak sport, że nie ma w tym nic wulgarnego, niestosowne­go. Ale ludziom, którzy są zamknięci i mają w głowie swoją wizję, ciężko to przetłumaczyć. Teraz wszystko wygląda inaczej. Coraz więcej ludzi traktuje Pole Dance jak dyscyplinę sportową a nie taniec erotyczny. Zresztą wystarczy dostęp do inter­netu, klikamy hasło „Pole Dance” i możemy zobaczyć jak to wygląda.

- Co jest wyjątkowego w tej dys­cyplinie?

- Jest bardzo wymagająca. Figury nigdy się nie kończą. Cały czas jest coś nowego do opanowania i po­przeczka idzie w górę.

- Nadszedł czas na High Life Stu­dio w Świdniku.

- Studio powstało w zeszłym roku. Mieliśmy trochę kursantek ze Świd­nika, które dojeżdżały do Lublina. Jest to duże utrudnienie. Wiele osób mówiło, że byłoby fajnie, gdyby po­wstało takie miejsce w Świdniku. Wiedziałam, że jest zapotrzebowanie.

- W swojej ofercie macie nie tylko Pole Dance. Co jeszcze można u Was trenować?

- Trampoliny, pilates. Ostatnio przy­jechał do nas nowy sprzęt. Chcemy zrobić zajęcia rozciągające, modelo­wanie sylwetki, zajęcia na brzuch i pośladki oraz zajęcia ze sztangami.

- Są też zajęcia Pole Kids. Na pew­no z dziećmi pracuje się z inaczej niż z dorosłymi.

- Po pierwsze trzeba lubić pracę z dziećmi. Do nich inaczej się mówi, tłumaczy. Trzeba mieć dobre po­dejście. Wiadomo, że nie można do nich powiedzieć „wypchnij biodro” czy „ściągnij łopatki”. Dla dzieci to abstrakcja. Trzeba podejść i poka­zać, że ramionka mają być do tyłu, że noga ma być wyprostowana. O tyle jest trudniej, że dzieci czasem trzeba wcisnąć w jakąś figurę.

- Kto szybciej się uczy?

- Zdecydowanie dzieci. Są bardziej giętkie i elastyczne. Mają, o dziwo, wię­cej siły. To, co z dorosłymi robię w dwa, trzy miesiące, z dziećmi przeprowa­dzę w miesiąc. Łatwiej robią szpagaty, szybciej rozciągają się do mostka.

- Czy podczas zajęć występują elementy zabawy?

- Oczywiście trzeba przeplatać tre­ning z zabawą. Na przykład ścigamy się, kto pierwszy wejdzie na rurkę. Dzieci wchodzą pod sam sufit na te kilka metrów. Dla nich to forma roz­rywki, ale też wzmocnienie mięśni.

- Jakie zdanie na temat Pole Dan­ce mają rodzice?

- Mamy bardzo chętnie zapisują dzieci na zajęcia. Ale tatusiów cięż­ko namówić. Często przychodzą z nastawieniem i przekonaniem, że ich córka nie będzie tańczyła na rurze.

- Jak sobie z tym radzisz?

- Zawsze zapraszam tych ojców na salę żeby zobaczyli, co ich córki ro­bią. Jakie siłowe rzeczy potrafią wy­konać. I wtedy mogą zadecydować czy jest w tym coś niestosownego. Wszystkie muszą być ubrane w spodenki i topik sportowy. Ale bie­gaczka, która jest tak samo ubrana, nikogo nie razi.

- Kursantki są na pewno dla Cie­bie wielką motywacją.

- Mam ogromną satysfakcję kiedy widzę, że zrobiły figurę, chociaż się upierały, że sobie nie poradzą. Lu­bię, kiedy widać efekty pracy.

- Są jakieś ograniczenia w Pole Dance?

- Dziewczyny czasem myślą, że mają za dużo kilogramów i nie będą w stanie utrzymać się na rurce, bądź że są za stare. Ale w Pole Dance nie ma żadnych ograniczeń.

- Jak wyglądają typowe zajęcia?

- Na początku jest rozgrzewka. Dru­gą częścią treningu są tricki i figu­ry na rurce. Czasem tworzymy też choreografię z muzyką. Na koniec wzmacnianie dodatkowe, wycisze­nie albo stretching.

- Czy Pole Dance może być sposobem na odchudzanie bądź wyrobienie sobie mięśni?

- Tak. Na początku zajęć robimy rozgrzewkę i cardio. Bardzo dużo biegamy, skaczemy, robimy paja­cyki i pompki. Generalnie jest to bardzo ciężka praca siłowa, więc łatwo schudnąć. Ujędrnia nam się całe ciało. Jeśli ktoś systematycznie przychodzi na zajęcia i trenuje, bar­dzo szybko widać efekty.

- Masz rady dla osób, które chcą tańczyć Pole Dance, ale mają oba­wy i mówią „na pewno nie dam sobie rady”?

- Zawsze mówię dziewczynie, któ­ra ma opory: „przyjdź i zobacz”, a dopiero później zadecydujesz czy jesteś w stanie to ćwiczyć. Było już wiele kursantek, które mówiły, że pewnie nie dadzą rady i każda z nich sobie poradziła.

- Spełniłaś wszystkie marzenia związane z Pole Dance?

- Mam jeszcze kilka. Chciałabym jeszcze wystąpić w zawodach, acz­kolwiek trudno to pogodzić, gdy wystawia się grupę zawodników. Niełatwo znaleźć czas dla siebie. My­ślę jednak, że jeszcze wiele przede mną.

Natalia Rodź

poniedziałek, 20 maj 2019 09:31

Wrócili z nagrodami

To był szczególnie pracowity weekend dla tancerzy z Miejskiego Ośrodka Kultury. Artyści zaprezentowali swoje umiejętności na scenach w Łęcznej i Puławach.

W piątek Zespół Tańca Nowoczesnego FUX wziął udział w XV Turnieju Tańca Nowoczesnego o Puchar Burmistrza Łęcznej. Podczas wydarzenia zaprezentowały się trzy grupy. Lucky Sweets oraz Lucky Squad wywalczyły drugie miejsca, w kategoriach formacji od 9 do 10 lat oraz powyżej 14 lat. Grupa Lucky Team otrzymała wyróżnienie wśród formacji do lat 13.

W sobotę FUXy zatańczyły w Wojewódzkim Festiwalu Współczesnych Form Tanecznych w Puławach. Lucky Crew udało się stanąć na podium, zdobywając 2 miejsce w kategorii grup tańca nowoczesnego powyżej 14 lat. W tej samej kategorii wyróżniono też Lucky Squad. 

Festiwal w Puławach okazał się owocny również dla tancerzy tańca współczesnego. W młodszej kategorii wiekowej pierwszą nagrodę wywalczył zespół KODA, a wyróżnienie Teatr Tańca TOPAZ. Trzecią nagrodę w młodszej kategorii wiekowej solistów zdobyła Anna Komsta.

sobota, 18 maj 2019 08:11

Pole Dance-sport dla każdego

Tancerka Pole Dance i choreografka. Mowa o Ewelinie Borowskiej, która od 5 lat zaraża swoją pasją i energią inne kobiety. Była pierwszą instruktorką Pole Dance w Lublinie, a dziś jest właścicielką High Life Studio w Świdniku. W rozmowie z nami opowiedziała, co skłoniło ją do uprawiania tej dyscypliny oraz jak wygląda jej praca.

- Jak rozpoczęła się Twoja przygo­da z Pole Dance?

- Zadzwonił do mnie kiedyś kole­ga, którego poznałam na studiach. Powiedział, że chce wprowadzić nowe zajęcia do Lublina i zapytał czy chciałabym być instruktorką. Chodziło właśnie o Pole Dance. Akurat byłam po studiach, chcia­łam wyjechać za granicę, pracować. Jednak stwierdziłam, że zobaczę, o co chodzi.

- I się zaczęło.

- Zrobiłam kursy i spodobało mi się. Zostałam, zaczęłam prowadzić zajęcia. W zasadzie byłam pierwszą instruktorką Pole Dance w Lublinie.

- Miałaś wcześniej styczność z tańcem?

- Tak, przetańczyłam ze 20 lat. Za­czynałam od tańca towarzyskiego, potem był disco dance, a skończy­łam na tańcu nowoczesnym, głów­nie na hip-hopie.

- Początki z Pole Dance musiały być bardzo ciężkie.

- Na początku bardzo bolały mnie ramiona i barki. W zasadzie całe moje ciało było nieprzyzwyczajone. Treningi były intensywne, odbywa­ły się codziennie. Bardzo cierpiałam. Nie dałam rady czesać włosów, nie byłam w stanie podnieść rąk do góry. Byłam bardzo obolała. Ale cia­ło szybko się przyzwyczaiło.

- Pojawiły się też złe opinie.

- Ludzie byli negatywnie nastawie­ni. Bardzo chciałam pokazać, że Pole Dance to jednak sport, że nie ma w tym nic wulgarnego, niestosowne­go. Ale ludziom, którzy są zamknięci i mają w głowie swoją wizję, ciężko to przetłumaczyć. Teraz wszystko wygląda inaczej. Coraz więcej ludzi traktuje Pole Dance jak dyscyplinę sportową a nie taniec erotyczny. Zresztą wystarczy dostęp do inter­netu, klikamy hasło „Pole Dance” i możemy zobaczyć jak to wygląda.

- Co jest wyjątkowego w tej dys­cyplinie?

- Jest bardzo wymagająca. Figury nigdy się nie kończą. Cały czas jest coś nowego do opanowania i po­przeczka idzie w górę.

- Nadszedł czas na High Life Stu­dio w Świdniku.

- Studio powstało w zeszłym roku. Mieliśmy trochę kursantek ze Świd­nika, które dojeżdżały do Lublina. Jest to duże utrudnienie. Wiele osób mówiło, że byłoby fajnie, gdyby po­wstało takie miejsce w Świdniku. Wiedziałam, że jest zapotrzebowanie.

- W swojej ofercie macie nie tylko Pole Dance. Co jeszcze można u Was trenować?

- Trampoliny, pilates. Ostatnio przy­jechał do nas nowy sprzęt. Chcemy zrobić zajęcia rozciągające, modelo­wanie sylwetki, zajęcia na brzuch i pośladki oraz zajęcia ze sztangami.

- Są też zajęcia Pole Kids. Na pew­no z dziećmi pracuje się z inaczej niż z dorosłymi.

- Po pierwsze trzeba lubić pracę z dziećmi. Do nich inaczej się mówi, tłumaczy. Trzeba mieć dobre po­dejście. Wiadomo, że nie można do nich powiedzieć „wypchnij biodro” czy „ściągnij łopatki”. Dla dzieci to abstrakcja. Trzeba podejść i poka­zać, że ramionka mają być do tyłu, że noga ma być wyprostowana. O tyle jest trudniej, że dzieci czasem trzeba wcisnąć w jakąś figurę.

- Kto szybciej się uczy?

- Zdecydowanie dzieci. Są bardziej giętkie i elastyczne. Mają, o dziwo, wię­cej siły. To, co z dorosłymi robię w dwa, trzy miesiące, z dziećmi przeprowa­dzę w miesiąc. Łatwiej robią szpagaty, szybciej rozciągają się do mostka.

- Czy podczas zajęć występują elementy zabawy?

- Oczywiście trzeba przeplatać tre­ning z zabawą. Na przykład ścigamy się, kto pierwszy wejdzie na rurkę. Dzieci wchodzą pod sam sufit na te kilka metrów. Dla nich to forma roz­rywki, ale też wzmocnienie mięśni.

- Jakie zdanie na temat Pole Dan­ce mają rodzice?

- Mamy bardzo chętnie zapisują dzieci na zajęcia. Ale tatusiów cięż­ko namówić. Często przychodzą z nastawieniem i przekonaniem, że ich córka nie będzie tańczyła na rurze.

- Jak sobie z tym radzisz?

- Zawsze zapraszam tych ojców na salę żeby zobaczyli, co ich córki ro­bią. Jakie siłowe rzeczy potrafią wy­konać. I wtedy mogą zadecydować czy jest w tym coś niestosownego. Wszystkie muszą być ubrane w spodenki i topik sportowy. Ale bie­gaczka, która jest tak samo ubrana, nikogo nie razi.

- Kursantki są na pewno dla Cie­bie wielką motywacją.

- Mam ogromną satysfakcję kiedy widzę, że zrobiły figurę, chociaż się upierały, że sobie nie poradzą. Lu­bię, kiedy widać efekty pracy.

- Są jakieś ograniczenia w Pole Dance?

- Dziewczyny czasem myślą, że mają za dużo kilogramów i nie będą w stanie utrzymać się na rurce, bądź że są za stare. Ale w Pole Dance nie ma żadnych ograniczeń.

- Jak wyglądają typowe zajęcia?

- Na początku jest rozgrzewka. Dru­gą częścią treningu są tricki i figu­ry na rurce. Czasem tworzymy też choreografię z muzyką. Na koniec wzmacnianie dodatkowe, wycisze­nie albo stretching.

- Czy Pole Dance może być sposobem na odchudzanie bądź wyrobienie sobie mięśni?

- Tak. Na początku zajęć robimy rozgrzewkę i cardio. Bardzo dużo biegamy, skaczemy, robimy paja­cyki i pompki. Generalnie jest to bardzo ciężka praca siłowa, więc łatwo schudnąć. Ujędrnia nam się całe ciało. Jeśli ktoś systematycznie przychodzi na zajęcia i trenuje, bar­dzo szybko widać efekty.

- Masz rady dla osób, które chcą tańczyć Pole Dance, ale mają oba­wy i mówią „na pewno nie dam sobie rady”?

- Zawsze mówię dziewczynie, któ­ra ma opory: „przyjdź i zobacz”, a dopiero później zadecydujesz czy jesteś w stanie to ćwiczyć. Było już wiele kursantek, które mówiły, że pewnie nie dadzą rady i każda z nich sobie poradziła.

- Spełniłaś wszystkie marzenia związane z Pole Dance?

- Mam jeszcze kilka. Chciałabym jeszcze wystąpić w zawodach, acz­kolwiek trudno to pogodzić, gdy wystawia się grupę zawodników. Niełatwo znaleźć czas dla siebie. My­ślę jednak, że jeszcze wiele przede mną.

Natalia Rodź

piątek, 17 maj 2019 12:01

Oddali hołd Wojtkowi (foto)

Kapral niedźwiedź Wojtek, bohater wielu Polaków, jest również wielką dumą najmłodszych z Przedszkola nr 4. Z okazji 75. obchodów rocznicy bitwy pod Monte Cassino, w placówce odbyły się dziś „Dni Patrona”.

Wspólne świętowanie rozpoczęto od odczytania przez Marcina Ciesielczaka, przewodniczącego Rady Rodziców, fragmentu książki „Wojtek. Żołnierz bez munduru”. Później przedszkolaki oddały hołd dzielnemu misiowi w muzyczno-tanecznej etiudzie do Poloneza. Nie zabrakło także „Zefirków”, które wykonały scenę z utworu „Czerwone maki na Monte Cassino”. Brawami nagrodzono też występ Gabrysi Lasoty, która wyrecytowała wiersz autorstwa jej mamy, Doroty, pod tytułem „Misio Wojtek - superbohater”. Kolejnym elementem wydarzenia był quiz „Co wiemy o Monte Cassino?”, w którym dzieci zmierzyły się z trudnymi zagadkami. Odpowiedziały między innymi na pytania o to, kim był tata niedźwiedzia Wojtka oraz jakie kwiaty zakwitły na miejscu słynnej bitwy.

Uroczystość zwieńczyła niespodzianka. Z wizytą przybyli żołnierze oraz miś, za których przebrali się członkowie grupy rekonstrukcyjnej z Fundacji Niepodległości. Goście wręczyli maluchom pamiątkowe medale.

czwartek, 16 maj 2019 13:16

W świecie Doroty Gellner (foto)

Dziś Miejski Ośrodek Kultury zamienił się w kolorowy świat bajek. Wszystko za sprawą VI Warsztatów Literackich z Dorotą Gellner, zorganizowanych przez Przedszkole Integracyjne nr 5. W wydarzeniu wzięła udział patronka placówki - polska poetka, autorka książek, tekstów piosenek, słuchowisk radiowych oraz bajek muzycznych dla dzieci.

 - Upłynęło już wiele lat od kiedy zostałam patronką Przedszkola nr 5. Przez ten czas wydarzyło się tak wiele u Was w przedszkolach, jak również w mojej twórczości - mówiła Dorota Gellner.

Ogromną rolę patronki podkreśliła dyrektor Kinga Sobiesiak: - Pani Dorota jest dla nas wielką inspiracją do pracy, zabawy, nauki i wychowywania. To bardzo ważna postać w życiu każdego malucha.

Wydarzenie rozpoczął występ laureatów konkursu recytatorskiego. Dzieci wykonały utwory „Piłka”, „Portrety” oraz „Zły humorek”. Nie zabrakło również spektakli, w których wystąpiły nauczycielki, przedszkolaki oraz rodzice. Najmłodsi poznali historię babci i dziadka, mieszkających na farmie ze swoimi zwierzętami oraz wakacyjne wojaże.

Główną częścią wydarzenia były występy wokalne. Dzieci zaprezentowały się w piosenkach autorstwa Doroty Gellner: „Kapelusze pełne kwiatów” czy „Mam fryzurę na cebulę”. Przedszkolaki pokazały też układy taneczne z wykorzystaniem kolorowych rekwizytów. Na scenie wystąpiły zespoły: „Friends” z Niepublicznego Przedszkola Kubuś Puchatek i Przyjaciele, „Krasnale” z Niepublicznego Przedszkola i Żłobka „Tęczowy Domek”, „Promyczki” z P nr 6, „Zefirki” z P nr 4, „Sowy Mądre Głowy” z P nr 2, „Kaczuszki” z P nr 3, „Iskierki” z NP Kubuś Puchatek i Przyjaciele oraz „Rozśpiewana piątka” z P nr 5.

To nie koniec spotkań z Dorotą Gellner. Dziś o godzinie 17.00 w Miejsko-Powiatowej Bibliotece Publicznej przygotowano wieczorek z poezją. Będzie to okazja do poznania autorki, jak również wspólnej rozmowy, tańców, śpiewania, zrobienia sobie zdjęcia, a także kupienia książki z autografem.

środa, 15 maj 2019 11:06

Poznali wizerunek Moniuszki

Dziś Miejsko-Powiatowa Biblioteka Publiczna gościła Izabellę Klebańską, autorkę książek dla dzieci, bajek i piosenek, scenariuszy programów telewizyjnych dla dzieci i młodzieży oraz teledysków.

W spotkaniu wzięły udział: Szkoła Podstawowa nr 3,5,7, Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy oraz Szkoła Podstawowa im. Jana Brzechwy w Jackowie. Tematem wydarzenia był Stanisław Moniuszko, polski kompozytor. - Mamy szczególną okazję, aby rozmawiać o Moniuszce. Świętujemy 200-lecie jego urodzin - mówiła Izabella Klebańska.  

Autorka opowiedziała o dzieciństwie kompozytora i jego rodzinie. Dzieci dowiedziały się jak wyglądało jego szkolne życie oraz w jaki sposób stał się wielkim kompozytorem. Historie oparte były na fragmentach książek Izabelli Klebańskiej: „Hej, zagrajcie siarczyście. Opowieść o Stanisławie Moniuszce”, „Operowe stra… aaa …achy” oraz „Jak tańczono przed wiekami, czyli taniec z figurami”. Uczestnicy wydarzenia wysłuchali też pieśni Stanisława Moniuszki: „Prząśniczkę” i „Pieśń wieczorną” oraz wykonali taniec Mazura.

poniedziałek, 13 maj 2019 12:51

Poznali polskie legendy

Dziś sale Przedszkola nr 7 zamieniły się w czytelnię. W ramach międzynarodowej akcji „Piękna nasza, Polska cała” odbyło się „Narodowe czytanie legend”. Pieczę nad wydarzeniem sprawowały dyrektor Ewa Marchlewska oraz nauczycielki Barbara Grochecka i Hanna Mączka - Del Priore.

Celem spotkania było zapoznanie dzieci z polskimi legendami oraz kulturą narodową. Do wspólnego czytania zaproszono osoby związane ze Świdnikiem. Przedszkole odwiedzili: Katarzyna Denis, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej, Urszula Celińska, pedagog Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej, Bożena Zapalska, p.o. naczelnika Wydziału Oświaty i Spraw Społecznych, Piotr Jankowski, dyrektor Miejsko-Powiatowej Biblioteki Publicznej oraz Hubert Obrusiewicz, prezes Przedsiębiorstwa Komunalnego Pegimek.

Najmłodsi poznali między innymi historię Bazyliszka i Smoka Wawelskiego. Poznały także okoliczności spotkania Warsa i Sawy.

W ramach podziękowania dzieci przygotowały występ taneczny. Przedszkolaki w strojach ludowych zatańczyły dwa tańce: Krakowiaka oraz lubelską Osę.

piątek, 10 maj 2019 11:53

Nielegalne gry zatrzymane

Dwa automaty do gier hazardowych zostały zabezpieczone przez świdnickich policjantów oraz funkcjonariuszy służby celno-skarbowej w Lublinie. Zdarzenie miało miejsce wczoraj, w jednym ze świdnickich lokali.

- Nielegalne automaty odkryto podczas kontroli. Gry zawierały elementy losowości, a pieniądze były wypłacane za uzyskane punkty – mówi asp. Elwira Domaradzka z KPP w Świdniku.

Według przepisów właścicielowi lokalu grozi kara pozbawienia wolności do 3 lat oraz wysoka grzywna. 

Strona 1 z 4

Najczęściej czytane