Cezary Bednarz - Świdnik - wysokich lotów

Ten album nie zawiera żadnych elementów

Cezary Bednarz

Sportowiec- amator, biegacz z 14 letnim stażem, maratończyk z przypadku. Sekretarz stowarzyszania „Biegający Świdnik”.


Wielu organizatorów biegów na dystansie 21 km. i maratońskim zaprasza biegaczy z Afryki. Międzynarodowy bieg w nazwie brzmi dumnie, przyciąga uwagę mediów. Wyniki czarnoskórych zawodników poruszają wyobraźnię amatorów biegania.

W ostatnim czasie wśród społeczności biegowej rozgorzała dyskusja na temat udziału Afrykańczyków i innych biegaczy spoza Polski w imprezach biegowych. Przyjeżdżają do nas zawodnicy z III ligi i wygrywają wszystkie biegi masowe, często startując co tydzień.

Po Polsce krążą wyspecjalizowane grupy biegaczy z Aryki i Ukrainy, jeżdżące po lokalnych biegach ulicznych, w których przewidziano nagrody finansowe. Taki zawodnik jest w stanie w ciągu miesiąc „wybiegać” 10-15 tys. złotych.

Na ścianie wschodniej wiodą prym Ukraińcy. Opłaca im się przyjechać na bieg, w którym główną nagrodą za pierwsze miejsce jest gratyfikacja pieniężna w wysokości 600 zł.

Często słychać głosy w środowisku o domniemanym dopingu wśród zagranicznych zawodników. Mało jest prawdopodobne zlecenie przez organizatora kontroli antydopingowej zwycięscy biegu. Znaczny odsetek biegów uliczny w Polsce jest na poziomie amatorskim, a kontrola antydopingowa jednego zawodnika to koszt ok. 3-4 tys. złotych.

W komunikatach końcowych biegów często w pierwszej trójce pojawiają się te same nazwiska, a zawody są rozgrywane w odstępie tygodniowym. Regeneracja, trening i ponowy dojazd na następne zawody- cykl się powtarza. Przez miesiąc można tak biegać, ale na dłuższą metę organizm powinien… odmówić posłuszeństwa.

W tej chwili w Kenii budowane są centra antydopingowe, wprowadzane paszporty biologiczne po ostatnich wpadkach z niedozwolonymi środkami. Organizatorzy elitarnych maratonów wypłacają honoraria biegaczom w ratach, czyli coś musiało być na rzeczy. Elita to tylko wierzchołek góry lodowej.

Zapraszanie z zagranicy przeciętnych biegaczy prowadzi do stopniowego obniżania się poziomu rywalizacji sportowej wśród rodzimych zawodników. Następstwem tej sytuacji jest marazm w biegach długich na dystansach olimpijskich, uciekanie zawodników do wojskowych sportowych klubów, co wiążę się z łączeniem służby z sportem wyczynowym.

Sytuację mogły by uzdrowić rozwiązania z Japonii i USA. W przypadku pierwszego wspomnianego kraju zagraniczni zawodnicy są zapraszani w celu podniesienia poziomu sportowego i elitarne biegi są organizowane dla miejscowych, gdzie rywalizacja w większym stopniu jest między nimi. Dzięki temu jest masa biegaczy na wysokim poziomie.

Zestawiając poprzednie Mistrzostwa Polski w półmaratonie z Akademickimi Mistrzostwami w Japonii na tym samym dystansie wypadamy delikatnie mówiąc słabo. Startując w jednym biegu 529 japońskich studentów złamało barierę 1:10! U nas na imprezie o randze mistrzowskiej tylko 6 zawodników pobiegło szybciej!

W przypadku USA jest stosowany podział na oddzielną kategorię dla Amerykanów. Obywatel USA zajmujący 1-sze miejsce w tej kategorii, ale będący 10-ty za Kenijczykami, Etiopczykami, generalnie za biegaczami innej narodowości otrzyma większą gratyfikację pieniężną od nich. W ten sposób Amerykanie rywalizują o stawkę między sobą i środki do dalszego rozwoju sportowego trafiają do nich.

Niedługo może będziemy mieli możliwość na żywo zobaczyć w akcji importowanych biegaczy. Zbliża się wielkimi krokami III PKO Półmaraton Solidarności rozgrywany po ulicach Świdnika i Lublina.

Ciekawe czy będziemy ponownie gościć czarnoskórych lekkoatletów? Roku temu przyjechali kenijscy biegacze z węgierskiej grupy BENEDEK znanej z obstawiania mniej znanych biegów i grupa SSKS DORUCS prowadzonej przez Polaka. Przedstawiciele wyżej wymienionych grup zajęli czołowe miejsca w wszystkich kategoriach.


 

Od marca Stowarzyszenie Biegający Świdnik przy wsparciu z środków Gminy Miejskiej Świdnik rozpoczęło cykl spotkań biegowych. Wychodząc naprzeciw potrzebom i oczekiwaniom osób szukających form aktywnego spędzania czasu wolnego, stowarzyszenie podjęło się organizacji otwartych treningów biegowych. Jako osoba reprezentująca stowarzyszenie, prowadzącą treningi chciałbym przybliżyć ideę projektu.

W okresie od marca do listopada zaplanowaliśmy 16 spotkań biegowych-  średnio dwa treningi w miesiącu. Uwiecznieniem całego cyklu spotkań jest wspólny udział w XIII Ulicznych Biegach Niepodległości w Świdniku na dystansie 10 km.

Przy wszystkich naszych inicjatywach podkreślamy uniwersalność biegania. Przypominamy, że w bieganiu nie liczy się wiek, płeć, aktualna kondycja, sprawność fizyczna. Każdy może zacząć biegać i poprawić swoje zdrowie. Jest to najprostsza forma sportu, najzdrowsze „uzależnienie”. Tylko od początkującego biegacza są wymagane dwie niezbędne rzeczy: cierpliwość i chęci. Stąd jesteśmy pewni, że każda osoba trenująca systematycznie 2-3 razy w tygodniu, po okresie ok. 6 miesięcy będzie w stanie przebiec dystans 10 km.

W pierwszej kolejności na spotkaniach biegowych chcemy przekazać wiedzę i doświadczenie osobom, które nie miały styczności z jakimkolwiek sportem. Na wspólnych treningach zapoznajemy uczestników z różnorodnymi środkami treningowymi. Ćwiczenia zostały tak dobrane żeby każdy trenujący mógł je w własnym zakresie, wedle potrzeb wykorzystać w dalszej przygodzie z bieganiem.

Do każdego uczestnika warsztatów biegowych podchodzimy indywidualnie, aby zachęcić, zmotywować, zaszczepić w nim ducha aktywności ruchowej. Każdy chętny znajdzie swoje miejsce, zaczynając od osób uprawiających bieganie dla zdrowia, po biegaczy pokonujących kolejne biegowe wyzwania, a kończąc na szukających rywalizacji sportowej.

Trening jest procesem żmudnej i systematycznej pracy. Stąd przygotowaliśmy dla chętnych dzienniczki treningowe z objaśnieniami podstawowych pojęć treningu biegowego. Zapisywanie treningu w formie dziennika, określanie w nim krótko i długookresowych celów działa motywująco, pozwala na kontrolę postępów osoby trenującej.

Bieganie nie musi się kojarzyć z monotonnym „człapaniem”, kręceniem kółek po bieżni. Na każdym spotkaniu prezentujemy rożne formy treningu biegowego poprzez Małą i Dużą Zabawę Biegową, siłę biegową czy trening szybkościowy. Zapoznajemy uczestników z treningiem ogólnorozwojowym opartym o wykorzystanie płotków, drabinek i dysków koordynacyjnych.

Dla najbardziej systematycznych i wytrwałych przewidzieliśmy koszulki startowe. W ramach projektu dla każdego z uczestników prowadzimy konsultacje. Układamy plany treningowe odpowiednio dobrane do aktualnych możliwości i postawionych celów. Wśród prowadzących treningi są osoby z przyszłością zawodniczą, bogatym doświadczeniem biegowym na rożnych dystansach i długim stażem treningowym.

Bieganie może i jest sportem indywidualnym, ale wspólne treningi i udział w imprezach biegowych dają wiele satysfakcji.

Najbliższe warsztaty biegowe planujemy już 26 kwietnia. Spotykamy się na placu Konstytucji 3-ego Maja o godz. 16:00.  O kolejnych wspólnych treningach informujemy na bieżąco na stronie: www.biegajacyswidnik.pl i www.fb.com/biegajacyswidnik. Udział w spotkaniach biegowych jest bezpłatny.

Więcej informacji:
www.bieagajacyswidnik.pl
www.fb.com/biegajacyswidnik
kontakt@biegajacyswidnik.pl

koordynator projektu:
Adrian Myszkowski
tel. kom. 601 979 435
am@biegajacyswidnik.pl


 

Biegi uliczne w okolicy

Przez ostatnie trzy lata jesteśmy świadkami dynamicznego rozwoju biegów ulicznych i przełajowych w regionie. Oprócz biegów lokalnych i masowych powstało wiele innych imprez biegowych przyciągających z roku na rok liczne grono biegaczy.

W 2012 roku po wschodniej stronie Wisły nie zorganizowano żadnej profesjonalnej imprezy na dystansie maratońskim. Podobnie rzecz miała się z półmaratonem, gdzie odbywały się tylko dwa biegi w Hanjnówce (woj. Podlaskie) i na Lubelszczyźnie w Horodle.

W tym samym czasie wiele stolic poszczególnych województw gościło już kilkakrotnie maratończyków, organizowało wiele imprez biegowych na różnych dystansach. Dopiero w 2013 roku w Lublinie miał miejsce I Maraton Lubelski.

Moim zdaniem czerwiec 2012 roku był przełomowym momentem dla biegów ulicznych Lubelszczyzny. W trakcie lubelskiej Nocy Kultury odbył się tzw. "Dziki Maraton" Następnie po maratonie zaprezentowano biegaczom "4 Dychy do maratonu". Cykl biegów na 10 kilometrów, przygotowujący sportowców- amatorów do Maratonu Lubelskiego. W wrześniu 2012 roku sam brałem udział w pierwszej edycji biegów. Był to mój debiut na dystansie 10km i powrót do czynnego uprawiania sportu po półrocznej przerwie spowodowaną przez kontuzję. Na linii startu stanęło 351 biegaczy. Warto wspomnieć, że ostatniej "dyszcze” wzięła udział rekordowa liczba biegaczy- 1100. Porównując do biegu, w którym startowałem trzy lata temu, ilość uczestników zwiększyła się trzykrotnie!

Do biegów na 10 km dołączyły imprezy o połowie krótszym dystansie. Z inicjatywy Lubelskiego Stowarzyszenia Biegowego powstały biegi "Chęć na Pięć" na trasie 5 km.

Od dwóch lat w maju odbywa się Maraton Lubelski, uznawany za jeden z najtrudniejszych w kraju maratonów ulicznych- znany jest z wielu przewyższeń. Biorąc pod uwagę liczbę biegaczy uczestniczących w ostatniej "dyszcze" możemy spodziewać się rekordowej frekwencji w nadchodzącym maratonie.

W sezonie 2014/2015 Lubelskie Stowarzyszenia Biegowe wraz z Fundacją Rozwoju Sportu w Lublinie przejęło organizację wspomnianych biegów. Wszystkie biegi: "4 Dychy do maratonu", "Chęć na pięć" i Maraton Lubelski stały się częścią Grand Prix Lublina.

Obok biegów ulicznych nastąpił rozwój biegów przełajowych. W lesie Dąbrowa nad Zalewem Zemborzyckim rozgrywane są 5 kilometrowe biegi w ramach City Trial (poprzednio Bieg z Naturą).

W samym Lublinie, w odstępie ok 1-2 miesięcznym można startować w licznych biegach. W promieniu 60 km od Świdnika są organizowane inne imprezy biegowe, o których warto wspomnieć.

W Lubartowie odbywają się dwa biegi charytatywne. W czerwcu "Bieg pokój i dobro" na dystansie 10km. Bardzo miło wspominam udział w tym biegu, a w wrześniu mamy okazję spróbowania swoich sił w półmaratonie "Bez granic".

Wyróżniającą się wśród innych biegów jest "Półmaraton Chmielakowy". Jak sama nazwa wskazuje odbywa się w trakcie święta piwa. Każdy uczestnik półmaratonu w nagrodę za trudy biegu, na mecie otrzymuje tyle piwa ile jest w stanie wypić.

Na mapie biegów swoją obecność zaznaczył "Chełmski Półmaraton Biegowy". Niestety nie miałem okazji się zmierzyć z tym biegiem.

W Świdniku także wiele się dzieje. Pamiętam z lat dzieciństwa "Aerobieg". Bieg rozpoczynał się przed urzędem miasta i był częścią GP Polski Południowo- Wschodniej w Biegach Ulicznych i Przełajowych. W tym czasie jeszcze nie myślałem o jakimkolwiek bieganiu. Niestety bieg już od wielu lat nie jest organizowany.

W 2008 roku pierwszy raz zetknąłem się z biegam ulicznym na dystansie dłuższym niż 5 km. Miałem okazję udziału w biegu głównym Solidarności na trasie liczącej 12 km. Start był z centrum miasta, a bieg kończył się w Lublinie na stadionie lekkoatletycznym klubu MKS Start. Nigdy nie zapomnę podbiegów na al. Męczenników Majdanka.

Z czasem wyżej omawiany bieg główny przekształcił się w półmaraton. Brałem udział w pierwszej edycji (2013 r.) i był to mój debiut na tym dystansie. Bieg ukończyło 119 uczestników, a rok później już 506 osób.

Od 12 lat w Świdniku są organizowane przez Wspólnotę Świdnicką biegi z okazji święta niepodległości. Jeśli mnie pamięć nie myli, pierwsze edycje biegów były skierowane do dzieci i młodzieży szkolnej. Z czasem pojawiły się biegi VIPów i bieg główny na dystansie 1,2 km. W 2012 roku bieg główny został wydłużony do pętli 5,5 km, a w 2014 roku do 10 km z elektronicznym pomiarem czasu.

Ostatnie trzy lata charakteryzowały się wzrostem frekwencji i samej liczby biegów na różnych dystansach. Doczekaliśmy się maratonu na Lubelszczyźnie, który dla wielu amatorów- biegaczy jest ukonorowaniem całorocznych przygotowań poprzedzonych w innych biegach. Dzięki szerokiej ofercie każdy amator znajdzie bieg dla siebie,a samo w sobie bieganie powoli staje się sportem powszechnym, dostępnym dla każdego bez względu na poziom zaawansowania i postawione cele przez trenującego. Miejmy nadzieję, że imprezy biegowe w naszej okolicy będą tak samo prężenie się rozwijać jak przez poprzednie trzy lata.

Oczywiście organizowane są inne biegi. Wymieniłem te, w których brałem udział jako uczestnik, bądź kibic.


Rozbiegaliśmy Świdnik

Ostatnio od kilku lat jest moda na bieganie. Często po chodnikach, ścieżkach w lesie można spotkać biegaczy. W mediach słyszymy o ulicznych biegach przyciągających setki, a nawet dziesiątki tysięcy biegaczy- ostatnio w Berlin Maraton wzięło około 40 tys. uczestników, to jakby cały Świdnik  tego samego dnia,  w tym samym czasie wyruszył na ulice, po prostu przebiec królewski dystans.

Bieganie również nie ominęło Świdnika. W wieczornych porach po ul. Kard. Stefana Wyszyńskiego w kierunku cmentarza, pod górę, tam i z powrotem, z mozołem snują się biegacze. Bez względu na pogodę zawsze kilku joggerów krąży po bieżni przy Szkole Podstawowe Nr 7 nie robiąc sobie nic z dziwnych spojrzeń i uwag z strony przechodniów.

Wraz z rozwojem społeczności biegaczy powstały liczne organizację skupiające sportowców- amatorów. Inaczej być nie mogło w Świdniku. Ponad rok temu zawiązało się Stowarzyszenie „Biegający Świdnik” znane świdniczanom z licznych akcji promujących bieganie i działalności charytatywnej.

W tym miejscu, jako współzałożyciel stowarzyszenia, a przede wszystkim biegacz chciałbym przybliżyć idę powstania organizacji i krótko podsumować nasze ostatnie działania.

Początki bywają zawsze trudne. W wrześniu 2013 roku padł pomysł skupienia świdnickich biegaczy w jedną organizację. Na listach startowych biegów na Lubelszczyźnie widniało wielu świdniczan, regularnie startowało w biegach ok. 30 osób. Szkoda by było nie wykorzystać ich potencjału.

W listopadzie 2013 roku powstało Stowarzyszenie „Biegający Świdnik”. Bez środków finansowych nie mogliśmy sobie na wiele pozwolić, ale własnymi siłami i zaangażowaniem udało nam się zorganizować wiele imprez biegowych omówionych poniżej.

Na samym początku skupiliśmy się na realizacji spotkań biegowych. Było ich 6, w tym jedno z zbiórką pieniędzy na leczenie Kuby, 6- tka z Świdnika. Ponad to wspólnie z Stowarzyszeniem na rzecz Integracji Społecznej Modrzew zorganizowaliśmy bieg charytatywny „Bieg dla Kuby” gdzie zebrano 5 tyś zł. Spotkania biegowe miały na celu zachęcić i pokazać mieszkańcom Świdnika bieganie z innej strony.

 

Kolejnym naszym przedsięwzięciem był „Bieg Dzikiego Świetlika”. Spontaniczny bieg przebierańców na dystansie 5 km. przyciągający uwagę mieszkańców miasta, pokazujący bieganie z innej strony, tej lepszej- formy integracji i zabawy. Następną imprezą przebierańców był „Bieg Halloween”.

„Biegający Świdnik” pomógł przy organizacji Biegu Głównego w ramach XII Ulicznych Biegów Niepodległości w Świdniku. Pierwszy raz w naszym mieście odbył się bieg na dystansie 10 km z profesjonalnym pomiarem czasu. Każdy uczestnik, który przekroczył linię mety otrzymał pamiątkowy medal. Wśród samych zainteresowanych bieg oceniany był na wysokim poziomie sportowym i organizacyjnym. Linię mety przekroczyło rekordowo 241 biegaczy, w tym 60 świdniczan! Warto również wspomnieć o gorącym dopingu mieszkańców.

Przełomowym dla nas momentem było zorganizowanie 6 grudnia „Charytatywnego Biegu Mikołajkowego” na rzecz dzieci z Domu Dziecka w Rybczewicach na dystansie 6 km. W trakcie wydarzenia zbieraliśmy pieniądze, słodycze i przedmioty przekazane przez lokalne firmy i instytucje.. W biegu wzięło udział ponad 60 uczestników. W trakcie realizacji przedsięwzięcia nawiązaliśmy współpracę z Młodzieżową Radą Miasta. Ich zaangażowanie i pomoc była nieoceniona.

 

Ostatnim naszym przedsięwzięciem był „Bieg. Po zdrowe oczko dla Jasia” na dystansie ok. 5 km. Tym razem kwestowaliśmy na rzecz 2- latka chorego na nowotwór oka.

Po biegu odbył się kiermasz ciast i licytacja różnych przedmiotów podarowanych przez instytucje i ludzi dobrej woli. Można było wylicytować koszulkę z autografem naszego jedynego koszykarza grającego w NBA Marcina Gortata, siewnikJ, liczne biegowe koszulki i pakiet startowy Maratonu Lubelskiego z numerem 5 oraz wiele innych ciekawych fantów. Dobrym sercem wykazali się lokalni artyści, przekazując do licytacji swoje obrazy i rękodzieła. W samym biegu wzięło udział ponad 100 biegaczy, a licytacji ok. 50 osób. Opłatę startową uiszczano do puszki na rzecz Jasia. Zebraliśmy ponad 9 tys. złotych!

 

W realizacji biegu wspomogli nas: Miejski Ośrodek Kultury w Świdniku, który udostępnił nam pomieszczenia na czas trwania licytacji i biegu, Młodzieżowa Rady Miasta odpowiedzialną za kiermasz ciast i pomoc w organizacji wydarzenia oraz Urząd Miasta w Świdniku. Po raz kolejny „nudne człapanie” przyczyniło się do integracji społeczności miasta i stało się formą pomagania innym.

Oczywiście rozwijaliśmy się sportowo przez ten rok uczestnicząc w biegach ulicznych i terenowych, zajmując czołowe lokaty w swoich kategoriach wiekowych. Kilku członków stowarzyszenia wzięło udział w maratonach poza granicami kraju: Berlin i Wilno. Przez ten okres wspólnie startując, grupa świdnickich biegaczy stała się rozpoznawalna i mile widziana przez organizatorów biegów w regionie.

W 2014 roku pod względem biegowym w Świdniku działo się wiele. Staraliśmy się w miarę własnych środków i możliwości „rozbiegać” mieszkańców i zachęcić ich w sposób aktywny do pomocy potrzebującym, co nam w pewnym stopniu się udało.

Co w tym roku? Planujemy kolejny cykl spotkań biegowych w nieco zmienionej formie ale wszystko w swoim czasie…

Wielu organizatorów biegów na dystansie 21 km. i maratońskim zaprasza biegaczy z Afryki. Międzynarodowy bieg w nazwie brzmi dumnie, przyciąga uwagę mediów. Wyniki czarnoskórych zawodników poruszają wyobraźnię amatorów biegania.

 

W ostatnim czasie wśród społeczności biegowej rozgorzała dyskusja na temat udziału Afrykańczyków i innych biegaczy spoza Polski w imprezach biegowych. Przyjeżdżają do nas zawodnicy z III ligi i wygrywają wszystkie biegi masowe, często startując co tydzień.

 

Po Polsce krążą wyspecjalizowane grupy biegaczy z Aryki i Ukrainy, jeżdżące po lokalnych biegach ulicznych, w których przewidziano nagrody finansowe. Taki zawodnik jest w stanie w ciągu miesiąc „wybiegać” 10-15 tys. złotych.

 

Na ścianie wschodniej wiodą prym Ukraińcy. Opłaca im się przyjechać na bieg, w którym główną nagrodą za pierwsze miejsce jest gratyfikacja pieniężna w wysokości 600 zł.

 

Często słychać głosy w środowisku o domniemanym dopingu wśród zagranicznych zawodników. Mało jest prawdopodobne zlecenie przez organizatora kontroli antydopingowej zwycięscy biegu. Znaczny odsetek biegów uliczny w Polsce jest na poziomie amatorskim, a kontrola antydopingowa jednego zawodnika to koszt ok. 3-4 tyś. złotych.

 

W komunikatach końcowych biegów często w pierwszej trójce pojawiają się te same nazwiska, a zawody są rozgrywane w odstępie tygodniowym. Regeneracja, trening i ponowy dojazd na następne zawody- cykl się powtarza. Przez miesiąc można tak biegać, ale na dłuższą metę organizm powinien… odmówić posłuszeństwa.

 

W tej chwili w Kenii budowane są centra antydopingowe, wprowadzane paszporty biologiczne po ostatnich wpadkach z niedozwolonymi środkami. Organizatorzy elitarnych maratonów wypłacają honoraria biegaczom w ratach, czyli coś musiało być na rzeczy. Elita to tylko wierzchołek góry lodowej.

 

Zapraszanie z zagranicy przeciętnych biegaczyprowadzi do stopniowego obniżania się poziomu rywalizacji sportowej wśród rodzimych zawodników. Następstwem tej sytuacji jest marazm w biegach długich na dystansach olimpijskich, uciekanie zawodników do wojskowych sportowych klubów, co wiążę się z łączeniem służby z sportem wyczynowym.

 

Sytuację mogły by uzdrowić rozwiązania z Japonii i USA. W przypadku pierwszego wspomnianego kraju zagraniczni zawodnicy są zapraszani w celu podniesienia poziomu sportowego i elitarne biegi są organizowane dla miejscowych, gdzie rywalizacja w większym stopniu jest między nimi. Dzięki temu jest masa biegaczy na wysokim poziomie.

 

Zestawiając poprzednie Mistrzostwa Polski w półmaratonie z Akademickimi Mistrzostwami w Japonii na tym samym dystansie wypadamy delikatnie mówiąc słabo. Startując w jednym biegu 529 japońskich studentów złamało barierę 1:10! U nas na imprezie o randze mistrzowskiej tylko 6 zawodników pobiegło szybciej!

 

W przypadku USA jest stosowany podział na oddzielną kategorię dla Amerykanów. Obywatel USA zajmujący 1-sze miejsce w tej kategorii, ale będący 10-ty za Kenijczykami, Etiopczykami, generalnie za biegaczami innej narodowości otrzyma większą gratyfikację pieniężną od nich. W ten sposób Amerykanie rywalizują o stawkę między sobą i środki do dalszego rozwoju sportowego trafiają do nich.

Niedługo może będziemy mieli możliwość na żywo zobaczyć w akcji importowanych biegaczy. Zbliża się wielkimi krokami III PKO Półmaraton Solidarności rozgrywany po ulicach Świdnika i Lublina.

 

Ciekawe czy będziemy ponownie gościć czarnoskórych lekkoatletów? Roku temu przyjechali kenijscy biegacze z węgierskiej grupy BENEDEK znanej z obstawiania mniej znanych biegów i grupa SSKS DORUCS prowadzonej przez Polaka. Przedstawiciele wyżej wymienionych grup zajęli czołowe miejsca w wszystkich kategoriach.