Iwona Kozak - Świdnik - wysokich lotów

Ten album nie zawiera żadnych elementów

Iwona Kozak

Instruktor Programowy w Miejskim Ośrodku Kultury w Świdniku. Absolwentka Socjologii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Z zamiłowania artystka wykorzystująca wszelakie techniki wyrazu twórczego.
iwonakozak@mok.swidnik.pl


(21.04.2015)
Projekt „Babcie”

Brak weny twórczej to temat rzeka. Zmaga się z tym każdy artysta. Kiedy pomysły się kończą lub człowiek po prostu się wypala, pojawia się artystyczna czarna dziura. Cofnąć się już nie da, a nie sposób iść na przód. Wtedy pojawia się szereg świdrujących pytań. Moje są szczególnie denerwujące, bo nie mam żadnego zaplecza plastycznego i niespecjalnie wiem, o co mam zapytać. Koszmar samouka.

Kiedy życie wariuje, robi się wiele rzeczy na raz, które często pochłaniają człowieka bez reszty, na własne hobby pozostaje zaledwie garstka czasu. Brak weny i czasu to beznadziejna kombinacja. Długo myślałam nad tym, jaki krok postawić, w którą stronę się zwrócić. Pewnego dnia rozmawiając z babcią, olśniło mnie. Malowałam już piękne, gładkie twarze, teraz pora spróbować czegoś innego. Pokochałam zmarszczki, trwałą ondulację, sztuczne szczęki i opadające powieki. Jest w nich coś zachwycającego i interesującego. We współczesnym świecie pełnym młodych twarzy, które coraz częściej wyglądają jak identyczne maski, szczególnie kojący jest dla mnie obraz czegoś odmiennego, niemal niespotykanego w mediach. Zmagam się ze starością w sposób jedynie plastyczny, jednocześnie pokazując jej piękno. Mam nadzieję, że moje starania uda się pokazać jeszcze w tym roku, gdyż ochoczo przystąpiłam do realizacji nowego projektu „Babcie”.


(02.03.2015)
Torby rodzinne

Oprócz własnej twórczości artystycznej, zachęcam też innych do tworzenia niesamowitych przedmiotów. Od kilku miesięcy mam szczęście prowadzić niezwykłe warsztaty w Miejskim Ośrodku Kultury. Początkowo powstały dla rodziców, którzy dzielnie czekali na dzieci uczęszczające na zajęcia organizowane przez MOK. Od tamtej pory co tydzień głowię się, aby zaskoczyć czymś fajnym moich warsztatowiczów. Uczyłam już robienia kwiatów z liści, szycia metodą sutasz, ozdabiania bombek, tworzenia stroików świątecznych, malowania rybek z gipsu (które można obejrzeć na planszy w galerii ,,Za szybą”) oraz robienia lalek motanek. W tym tygodniu rodzice wraz z dziećmi mieli okazję ozdobić bawełnianą torbę na zakupy. Jako, że świdnickie władze stawiają na ekologię, mogą być ze swoich mieszkańców bardzo dumni, gdyż już od tygodnia na ulicach miasta można spotkać ludzi paradujących z torbami z napisem: ,,torba mamy”, ,,torba na suchą bułę” lub ,,spraw Boże, żebym kupiła tylko to, po co przyszłam…” oraz przyozdobione szeregiem niesamowitych obrazów, od postaci z bajek po samochody i ogrody. Ja za to stałam się szczęśliwą posiadaczką ,,torby na dzieci”, na której dzieci wspólnymi siłami namalowały samochody, kwiatki, kotki, dinozaury, baletnicę itp.

Nie mogę się już doczekać następnych zajęć, aby zrealizować kolejne pomysły, których moja głowa jest pełna.


(09.02.2015)
Świdnickie portrety

Ostatnio zostałam zaproszona do wyjątkowego projektu. W aktualnym wydaniu Głosu Świdnika pojawiały się niezwykłe portrety. Mieszkańcy naszego miasta opowiedzą o sobie, swoich zainteresowaniach i Świdniku, a ja postaram się uwiecznić ich twarze na kartce papieru.

W pierwszej odsłonie rubryki, będzie można przeczytać o nagradzanym sportowcu, Wojtku Klimkiewiczu oraz o mnie. Co tydzień pojawiać się będą nowe osoby, zasłużone oraz zwykli mieszkańcy. Kto wie, może właśnie do Twoich drzwi zapukają reporterzy Głosu, niczym ksiądz po Kolędzie, z pytaniem ,,jak żyje się naszym owieczkom”.

W przygotowaniu są już dwie następne prace, które można będzie zobaczyć w najbliższym numerze gazety.

Zachęcam więc do czytania oraz oglądania rubryki ,,Świdnickie portrety”. Mam nadzieję, że będzie się ich pojawiać coraz więcej.


(02.02.2015)
Moje spojrzenie na wernisaż

Niedziela 1 lutego stała się dla mnie datą znaczącą. Otóż, tego właśnie dnia odbył się mój pierwszy wernisaż. Była to z kolei druga wystawa, lecz pierwsza o której postanowiłam opowiedzieć. Zaprezentowałam dwadzieścia sztuk, moim zdaniem wyjątkowych portretów. Obrazów, które niespecjalnie chciałam interpretować, lecz pozostawić to zadanie widzom. Malowanie twarzy jest sposobem na stworzenie jej na nowo, spojrzeniem z zupełnie innej perspektywy.

Malowanie farbami olejnymi to technika, którą operuję od pół roku. Gdyby podliczyć godziny spędzone na kursach malowania, nie kłamiąc byłyby to maksymalnie trzy. Nie posiadam tak zaawansowanych umiejętności jak osoby, które z wykształcenia są artystami ale nie ustaję w próbach by nadgonić to czego jeszcze ręka nie jest w stanie stworzyć.

Portrety prezentowane na wystawie są inspirowane ludźmi, którzy istnieją jedynie na zdjęciach w moim komputerze. Jest to świadomy wybór, który pozwala mi na nieograniczoną wolność w tworzeniu. ,,Czego oczy nie widzą tego sercu nie żal” – mając w głowie to przysłowie, nie sposób skusić się na dokonywanie nieograniczonych modyfikacji, bez lęku o prywatne opinie sportretowanego. Zupełnie inaczej powstają portrety osób obcych, zupełnie inaczej tych, które znam. Obrazy na zamówienie, zawsze niosą za sobą opinie i czas. Taka osoba musi być przecież do siebie podobna, a przeważnie każdy ma swoją wizję efektu końcowego, dlatego przeważnie wybieram wolność nad sztywnymi regułami, portretu na zamówienie.

Wracając do wernisażu, imprezy ważnej dla każdego ego artysty. Muszę stwierdzić, że zaspokoiłam na parę lat swoją próżność. Ujmując to w jednym zdaniu kącik w mojej głowie z napisem ,,zbiór komplementów” zapełnił się i grozi wybuchem. Jednocześnie cieszę się, że mogłam pokazać swój talent, który długo ukrywałam w szufladach biurka.

Jednocześnie serdecznie zachęcam do odwiedzenia Miejskiego Ośrodka Kultury i galerii ,,Za szybą” do spojrzenia na moje obrazy własnymi oczami. Zapewniam, że kryją niejedną tajemnicę.