• rodzinka
  • Schronisko w Krzesimowie
  • Zdrowy Świdnik
  • Repertuar
  • Załatw sprawę w Urzędzie
  • Wzmocnienie stopnia cyfryzacji urzędów
  • Idzie sobie Grześ...

Biblioteka poleca

Czy jest ojciec, który nienawidziłby swego syna…?

Film „Sędzia” („The Judge”) opowiada historię ambitnego adwokata, Hanka Palmera (w tej roli świetny Robert Downey Jr. znany z serii o superbohaterach Avengers) powracającego w rodzinne strony na pogrzeb matki. Po przyjeździe dowiaduje się, że jedynym podejrzanym w sprawie morderstwa jest jego ojciec, lokalny i sprawiedliwy sędzia (Robert Duvall).

Hank musi poradzić sobie z trudnymi relacjami z ojcem. Główny bohater za wszelką cenę chce udowodnić ojcu, że zasługuje na jego uwagę i stanie przed trudnym zadaniem dotarcia do prawdy oraz poznania prawdziwego przebiegu wydarzeń. Spotkanie z ojcem i dwoma braćmi po latach sprawi, że Hank zmieni się diametralnie i zacznie dostrzegać inne aspekty życia, jak sława i pieniądze...

Jak pisał Nicholas Sparks: to odróżnia rodzinę od znajomych. Rodzinę ma się na zawsze, bez względu na wszystko, nawet jak słabną kontakty, bo te można zawsze z powrotem zaciśnić. Zwłaszcza kiedy człowiek pojmie, jaka jest ważna…

Reżyser David Dobkin zaprasza nas na aktorski pojedynek Downey Jr. - Duvall w najlepszym wydaniu ze znakomitym scenariuszem pełnym ciętego dowcipu, błyskotliwych dialogów i dobrych zdjęć Janusza Kamińskiego. Choć jest to dramat w połączeniu z kryminalnym wątkiem, to „Sędzia” nie jest filmem mocno „obciążającym”, ale zmusza do refleksji!

Reżyser opowiada nam historię o tym, że nie każdą sprawę trzeba w życiu wygrać za wszelką cenę, nie zawsze możemy wszystko mieć pod kontrolą. Pomimo, że nie zawsze możemy postąpić słusznie, to w danym momencie trzeba zrobić wszystko co w naszej mocy, aby pomóc najbliższym i zachować się jak trzeba. To film o tym, że nawet dorośli ludzie płaczą i potrafią się zmienić...

To trzeba obejrzeć!

Łukasz Groszek


 „41 dni nadziei”

Baltasar Kormakur - islandzki reżyser, twórca słynnego filmu „Everest” - o tragicznej w skutkach wyprawie na tytułową górę - tym razem również prezentuje nam opowieść o przetrwaniu w skrajnych warunkach.

41 dni nadziei to oparta na faktach historia miłości i walki z siłami natury. Gdy Tami i Richard się poznają, odnajdują w sobie bratnie dusze. Oboje pasjonują się żeglarstwem, uwielbiają przyrodę i prawdziwą przygodę. Nie przypuszczają, jak ich wspólna wyprawa jachtem z Tahiti do Kalifornii, wpłynie na ich życie i jak spokojna z pozoru podróż, może szybko zmienić się w prawdziwe piekło.

W rolach głównych zobaczymy Shailene Wooddley (Seria „Niezgodna”, „Wielkie kłamstewka”) oraz Sam Claflin („Igrzyska śmierci”, „Zanim się pojawiłeś”). Młodzi aktorzy, kolejny raz spisali się na medal, kreując swoje postacie. Tami (grana przez Shailene), na naszych oczach przechodzi dużą przemianę, od młodziutkiej, delikatnej dziewczyny, po zniszczoną rozpaczą, dojrzałą kobietę.

Widzowie mogą poczuć niezwykłą chemię pomiędzy bohaterami, co sprawia że przedstawiany przez nich obraz, staje się naprawdę przekonujący.

W „41 dni nadziei” zastosowano całkiem ciekawy zabieg narracyjny, polegający na przeskokach w czasie i przestrzeni, zmontowaniu naprzemiennie dwóch głównych wątków, dzięki czemu, uniknięto nazbyt banalnego wprowadzenia. Na sporą uwagę, zasługują także zdjęcia w wykonaniu Roberta Richardsona („Aviator”, „Bękarty wojny”, „Hugo i jego wynalazek”, „World War Z”). Wszystko co się dzieje nakręcone jest idealnie. Począwszy od scen z rozwijającą się znajomością, które są ciepłe, pełne żywych, pozytywnych kolorów, po imponujący obraz oceanu w kulminacyjnej scenie sztormu.

Jeśli, ktoś nie zna faktycznej historii Tami Oldham Ashcraft, to z pewnością, zdziwi go fakt jak ostatecznie potoczą się jej losy oraz losy jej wielkiej miłości. Stąd zakończenie można zaliczyć na duży plus tego filmu.

„41 dni nadziei” to film z pewnością dla fanów żeglugi morskiej, jednak jeśli nim nie jesteś to może zainteresuje Cię, prawdziwa i dramatyczna historia, z zaskakującym zakończeniem?

Po film zapraszamy do naszej Media Strefy, a jeśli chcesz porównać przedstawioną w nim historię z książką - znajdziesz ją w Wypożyczalni Dla Dorosłych MPBP w Świdniku.

Katarzyna Tabaczyńska


Jakub Żulczyk - „Ślepnąc od świateł”

Jakub Żulczyk. Dziennikarz, redaktor programów kulturalnych, pisze felietony do magazynów kulturalnych, ostatnio również scenarzysta. Autor, o którym ostatnio „mówi się” najczęściej. Jego powieści: „Radio Armageddon”, „Instytut”, „Zmorojewo”, „Wzgórze psów” zdobywają uznanie zarówno czytelników, jak i krytyków. Jednak najważniejszą powieścią w dorobku pisarza jest „Ślepnąc od świateł”.

Historia „Ślepnąc od świateł” to raptem kilka dni życia młodego człowieka. To też opowieść o Warszawie, którą poznajemy oczami głównego bohatera. Niby nic niezwykłego, może poza tym, że nasz bohater, Jacek, człowiek w najwyższym stopniu poukładany, inteligentny, zarabia dealując kokainą, a Warszawa pokazana jest jako miasto, w którym realizacja marzeń o władzy, sławie i pieniądzach możliwa jest tylko dzięki kokainie.

Książka jest szczególna pod względem konstrukcji i języka: wciąga nas jak dobry film akcji w mroczny świat już od pierwszych stron. Szybko mijają kolejne strony książki, kolejne godziny nocy: czytając czujemy się jakbyśmy przemierzali miasto z Jackiem, patrzymy na ten sam świat i oślepiają nas te same światła. Czujemy jego strach. Może nawet go lubimy.

Czy to dobra powieść czy nie, możemy się spierać. Na pewno jest wyjątkowa. Jest zjawiskiem ostatnich lat na rynku wydawniczym. Warto po nią sięgnąć, a przewracając ostatnią stronę warto wrócić do początku, spojrzeć na okładkę, na tytuł i zastanowić się czym są te światła, które nas oślepiają.

Tytuł: „Ślepnąc od świateł”

Autor: Jakub Żulczyk

Wydawca: Świat Książki, 2014 r.


Marie Benedict - „Wszystkie życia Hedy Lamarr”

Jako dziewiętnastoletnia, początkująca aktorka Hedwig Kiesler stoi na scenie w blasku reflektorów, będąc obserwowaną z widowni przez starszego i wpływowego człowieka, Fritza Mandla. Nie spodziewa się, że jego zamiary wykraczają poza zwykłą adorację – wkrótce staje się jego żoną i ozdobą, tym samym zmuszona jest do rezygnacji z marzeń i kariery aktorki. Jako Żydówka musi wyrzec się swojej religii i stać u boku mężczyzny, który zaopatruje Niemców w broń. Jak długo Hedwig będzie udawać, że pasuje jej taki układ?

Jest to historia życia jednej z zapomnianych aktorek przedwojennego i powojennego kina.. Jej prawdziwe nazwisko brzmiało Hedwig Eva Maria Kiesler. Była kobietą piękną i utalentowaną, zmagała się z wieloma przeciwnościami losu. Nie zdradzę szczegółów, bo uprzedziłabym przyszłych czytelników. Powieść zachęciła mnie do poszukiwań informacji o dokonaniach aktorki, Są oczywiste i podejrzewam, że każdy z nas z nich korzystał. Książka ta opisuje również niektóre aspekty historyczne i społeczne lat 30-tych i 40-tych ubiegłego wieku. Mamy nawiązania do życia w świecie amerykańskiego przemysłu filmowego, jak i pomocy dzieciom objętej wojną Europy. Fragmenty o rosnącym w siłę faszyzmie i relacjach małżeńskich, towarzyskich.

Książka wciąga od samego początku, a my mamy wrażenie, że czytamy fikcję literacką, a nie biografię z elementami fikcji. Ogromnie szanuję autorkę za to, że wpadła na ten pomysł, aby pokazać potęgę kobiet w historii ludzkości, o czym tak często się zapomina bądź celowo się o tym nie mówi. Życie Hedwig Kesler było naprawdę intrygujące i ciekawe, a jej uroda nie do opisania. Nic dziwnego, że wszyscy mężczyźni uważali ją jedynie za śliczną buzię, nie doceniając jej przenikliwości i bystrego umysłu. Autorka w świetny sposób łączy rzeczywistość z fikcją, przez co główna bohaterka wydaje się bardzo naturalna i realna.

Marie Benedict postawiła sobie za cel przedstawienie życia kobiet, o osiągnięciach których świat całkowicie zapomniał. Tak jest właśnie w przypadku książki o Hedy Lamarr, a w rzeczywistości Hedwig Kiesler, która swoim wynalazkiem w znacznym stopniu przyczyniła się do rozwoju technologii, czego skutki odczuwamy do dzisiaj. Oprócz najnowszej książki możecie przeczytać także dwie poprzednie – „Pani Einstein” oraz „Pokojówka miliardera”.

Zdecydowanie polecam.

Elżbieta Denis, Filia nr 4

Tytuł: „Wszystkie życia Hedy Lamarr”

Autor: Marie Benedict 

Wydawca: Znak Horyzont, 2019 r.


Danuta Sadownik - „Muszki owocówki”

W dzisiejszych czasach człowiek może być zniewolony dosłownie przez wszystko.

Zakupy, Internet, gry komputerowe, jedzenie, praca, siłownia, używki, seks, hazard, czytanie książek, oglądanie filmów, seriali - to wszystko może stać się nałogiem. Uzależnienia zakradają się w nasze życie po cichu, ukradkiem i podstępnie. Mówi się, że „łatwiej odstawić cukier niż Facebook'a”, uzależnienie od mediów społecznościowych przybiera dziś rozmiary epidemii. Jak ogromnie ciężko jest walczyć z nałogiem przekonają się bohaterowie książki Danuty Sadownik.

Jeśli jesteś zainteresowana/y meandrami ludzkiej psychiki, to ta książka jest dla Ciebie. Autorka, która zawodowo zajmuje się psychoterapią w ciekawy sposób opowiada historię kilku osób, które stały się niewolnikami chwilowych przyjemności.

Marta, Andrzej, Erol (Leon), Wanda, Robert i Adriana w swoim niedługim życiu zdołali zgromadzić duży bagaż doświadczeń. Zdają sobie oni sprawę, że znaleźli się na życiowym zakręcie, nie mogą już normalnie funkcjonować i wypełniać codziennych obowiązków. Ludzie, którzy różnią się od siebie praktycznie wszystkim, pochodzą z różnych sfer i środowisk spotykają się w tym samym miejscu - na terapii leczenia uzależnień w gabinecie psychoterapeuty. Czy kilkumiesięczna terapia przyniesie efekty? Czy uda im się pokonać własne słabości? Czy uporają się z nierzadko trudną i zawiłą przeszłością? Czy w końcu uda im się uwolnić od „muszek owocówek”?, natrętnych małych owadów, które nagle pojawiają się, mnożą na swojej pożywce i tak trudno je wytępić.

Myślę, że tytułowa metafora jest strzałem w dziesiątkę. Autorka musi być wspaniałą obserwatorką, bo chociaż bohaterowie są fikcyjni to jednak problemy realne i autentyczne. Mimo, iż mroczna okładka nie zachęca to historie bohaterów sprawiają, że lekturę czyta się szybko. Każdy rozdział skłania do refleksji i przemyśleń. Mądra, prawdziwa książka.

Polecam wszystkim dorosłym czytelnikom.

Anita Woźniak

Tytuł: „Muszki owocówki”

Autor: Danuta Sadownik

Wydawca: Psychoskok, 2019 r.


Romuald Koperski - „Na wiosłach przez Atlantyk”

W 2013 roku Romuald Koperski, człowiek wielu profesji - podróżnik, dziennikarz, nurek, pianista, podjął próbę przepłynięcia Oceanu Spokojnego łodzią wiosłową o dumnej nazwie „Pianista”. Trasę rejsu podróżnik wytyczył z Japonii do wybrzeży Stanów Zjednoczonych. Ze względu na niesprzyjające warunki, Koperski po przepłynięciu ponad siedmiuset mil, zmuszony był przerwać rejs.

Po czterech latach przygotowań, autor postanawia podjąć kolejne wyzwanie, aby samotnie zmierzyć się z bezkresnymi wodami drugiego pod względem wielkości oceanu, co opisuje w książce „Na wiosłach przez Atlantyk”. Oceaniczną przygodę Koperski rozpoczyna startując z Wysp Kanaryjskich na Karaiby. Do pokonania ma ponad 3 tysiące mil morskich. Z bezgraniczną wiarą w powodzenie przedsięwzięcia, podejmuje walkę nie tylko z oceanem, ale przede wszystkim z samym sobą. To spełnienie marzeń współczesnego człowieka, który jak mityczny Ikar, odważył się zrobić coś, co było poza jego zasięgiem. Autor - jak sam mówi o sobie - odwieczny marzyciel, wychowany jest w przekonaniu, iż człowiek może zrobić wszystko, pod warunkiem, że będzie w to gorąco wierzył. Człowiek bowiem urodził się z wiarą i właśnie tę wiarę ma głęboko wpisaną w swoją podświadomość, która steruje naszymi procesami.

Książka Romualda Koperskiego nie jest stricte literaturą podróżniczą. To studium człowieka, który walczy z żywiołem i jego następstwami - bezkresem oceanu i nadchodzącą falą. To także studium psychologiczne człowieka zmagającego się ze swoimi słabościami i samotnością. To tęsknota za miejscem, w którym będzie bezpieczny i nie będzie musiał się lękać.

Polecam gorąco.

Wioletta Kimak-Gębała       

Autor: Romuald Koperski

Tytuł: „Na wiosłach przez Atlantyk”

Wydawca: Bernardinum, 2019 r.


Eleanor Farjeon - „Mały pokój z książkami”

Czy warto sięgać po klasykę?

Eleanor Farjeon ponad 60 lat temu stworzyła zbiór baśniowych opowiadań, który to 16 lat później mógł cieszyć młodych czytelników w Polsce. Wznowiony nakładem Wydawnictwa Dwie Siostry, uzupełniony zbiór 27 baśniowych opowiadań „Mały pokój z książkami” zachwyci zarówno dzieci, młodzież, jak i dorosłych. W każdej z opowieści czytelnik odkryje płynącą z niej mądrość skrytą za pozornie zabawnymi i fantazyjnymi historiami. Szeroki wachlarz bohaterów, niezwykłe historie osadzone w realiach dawnej Anglii już przy pierwszym kontakcie potrafią zachwycić swoją oryginalnością i dopracowaniem. Jak odnaleźć szczęście? Czy wytrwałość i ciężka praca popłacają? Czy warto ufać ludziom? Na te wszystkie pytania znajdziemy odpowiedź w opowiadaniach Eleanor Farjeon.

„Mały pokój z książkami” został wydany w serii Mistrzowie Światowej Ilustracji, dlatego też jego dodatkowym atutem są wybitne, oryginalne ilustracje autorstwa Edwarda Ardizzone’a, angielskiego malarza, pisarza i ilustratora. 

A więc czy warto sięgać po klasykę? Oczywiście, że tak!

Magdalena Antończak

Autor: Eleanor Farjeon

Tytuł: „Mały pokój z książkami”